Kim są Rostki?

Przez 6 lat wspólnego podróżowania autostopem, pieszo, autobusami, samolotami i pociągami odwiedziliśmy sporą część Europy. Odkrywaliśmy starożytne miasta Grecji, uciekaliśmy przed deszczem w Londynie, łowiliśmy ryby w Irlandii, piliśmy wino na Pont des Art w Paryżu, biegaliśmy po winnicach Toskanii, próbowaliśmy wyprostować krzywą wieżę w Pizie, błądziliśmy po ulicach Rzymu, zachwycaliśmy się galeriami sztuki we Florencji, jedliśmy przepyszne owoce morza w Cinque Terre, spacerowaliśmy po ulicach Brukseli i Luksemburgu, tańczyliśmy i piliśmy sangrię na plażach Hiszpanii, zachwycaliśmy się przesłodkim winem porto w Porto i pysznymi rybami w Lizbonie, walentynki spędziliśmy w Budapeszcie, jedliśmy renifera w Helsinkach, spaliśmy na dworcu autobusowym w Sztokholmie, marzliśmy zimą w Oslo, pokochaliśmy czeskie knedliczki, pogłaskaliśmy po głowie kanalarza Cumila w Bratysławie, odwiedziliśmy księżniczkę Sisi w Wiedniu, zjechaliśmy stopem Niemcy i pierwszy raz czuliśmy się bogaci na Litwie i Łotwie.

amsterdam41

Gdy już przejechaliśmy Europę postanowiliśmy ruszyć dalej, za zachód, by spełnić sławny American Dream. Największe marzenie Sandry o Nowym Jorku spełniło się szybciej niż przypuszczaliśmy i w sierpniu 2013 roku polecieliśmy za ocean,gdzie spacerowaliśmy po dzielnicach elit, zaglądaliśmy na podwórka w filmowym Greenwitch, skosztowaliśmy dań z wielu zakątków świata, zobaczyliśmy Manhattan z każdej perspektywy, jeździliśmy żółtą taksówką, bolały nas oczy nocą pod Time Square, podpłynęliśmy pod samą Statuę Wolności, piliśmy Budweisera o zachodzie słońca na Rooselvelt Island, odwiedziliśmy żydowski Williamsbourg w szabat, pływaliśmy drewnianą łódeczką i jeździliśmy rowerem po Central Parku, zapukaliśmy do drzwi Plaza Hotel i rozmawialiśmy z punkami zamieszkującymi East Village. Równo 5 lat po naszym poznaniu jeden z nas klęknął i oświadczył się przy piosence Wonderwall Oasis w słynnym Bethesda Terrace :)

Bez nazwy 2

Już z pierścionkiem zaręczynowym na palcu ruszyliśmy dalej okrywając wschodnie wybrzeże: dotknęliśmy Dzwonu Wolności w Filadelfii, denerwowaliśmy tajniaków spod Białego Domu w Waszyngtonie, poczuliśmy się jak dzieci w Disneylandzie w Orlando, piliśmy drinki w pubie Hemingwaya na Key West, spaliśmy w hamaku na jednej z plaż Florida Keys, wygrzewaliśmy się na plażach Miami Beach, poczuliśmy siłę Wodospadu Niagara, łapaliśmy wiatr w wietrznym Chicago i po zjedzeniu ostatniej pizzy w Bros Pizza w Nowym Jorku – ruszyliśmy do domu.

disney2

Szybko zdążyliśmy zatęsknić za Europą. Kupiliśmy więc bilet, wynajęliśmy samochód i ruszyliśmy na podbój północnej Sycylii, gdzie zajadaliśmy się domową carbonarrą,soczystymi pomarańczami i spacerowaliśmy po włoskich miasteczkach.

IMG_3914

W okolicach lutego pojawiła się niesamowita promocja, która za 500 zł pozwoliła nam znowu odwiedzić nasze ulubione miasto -Nowy Jork. Po raz kolejny zajadaliśmy się hamburgerami z Shake Shaka i lodami z kolorowej Big Gay Ice Cream Factory.

Rooselvelt Island (4)

Wróciliśmy szczęśliwsi, a na dzień dziecka autostopem dotarliśmy do Paryża, odwiedziliśmy naszą przyjaciółkę, a miasto przemierzyliśmy rowerem z bagietką, camembertem i winem w koszyku.

Bezz-nazwy-1

Szybko pojawiła się okazja na odwiedzenie odległej Islandii, więc ruszyliśmy na podbój krainy lodu i ognia. Całymi dniami przemierzaliśmy tą wspaniałą wyspę, goniąc dzikie konie i podglądając komiczne maskonury. W ciągu dnia zażywaliśmy kąpieli w gorących źródłach, a fiordy jadły nam z ręki, nocą zasypialiśmy w samochodzie przy odgłosach burzy i wiatru.

IMG_7449

W sierpniu 2014 roku spakowaliśmy nasze 10 kilogramowe plecaki i po raz kolejny wyruszyliśmy w świat, do Azji przez… Nowy Jork, w którym przez tydzień mieszkaliśmy w klimatycznym i niesfornym Chinatown, próbując przetrwać amerykańskie lato.

Brooklyn (30)

Następnie z przesiadką w Katarze wylądowaliśmy w Wietnamie, a dokładnie w Sajgonie, w którym panował istny sajgon! Motory, riksze, klaksony, uliczne jedzenie… zakochaliśmy się bez reszty w tym nowym, nieznanym dotychczas dla nas świecie. Przez wietrzne Mui Ne, żółte Hoi An i deszczowe Tam Coc udaliśmy się do stolicy kraju, w którym zajadaliśmy się wspaniałą rybą Ca Cha i domową zupą Pho. Prawie za darmo przepłynęliśmy Zatokę HaLong i kilka dni motorem przemierzaliśmy wioski Hmongów, w północnej Sapie.

IMG_6857

Granicę przekroczyliśmy lokalnym autobusem i już po chwili znaleźliśmy się w Laosie. W kraju uśmiechu odwiedziliśmy dzieciaki krzyczące radosne „Sawadee! mieszkające w odległych wioskach, jedliśmy na nocnych marketach, piliśmy laotańską whiskey i przepyszne Lao Beer, eksplorowaliśmy jaskinię w Konglor, przejechaliśmy motorem Płaskowyż Bolaven, gdzie mieliśmy wypadek, skończony prawie-złamaną ręką. Biegaliśmy po polach ryżowych w zachodzącym słońcu, odpoczywaliśmy na wsypie i wpadliśmy do niewielkiej szkoły na Don Det.

IMG_7704

Kambodża przywitała nas wspaniałym sokiem z trzciny cukrowej i przepysznymi wypiekami z ulicznych garokuchni. W Angkor mogliśmy po raz pierwszy poczuć się jak odkrywcy, gdy naszym skuterem przemierzaliśmy kolejne świątynie pochłonięte przez naturę.

IMG_9033

W Tajlandii wpadliśmy do Bangkoku, a następnie do Chiang Mai, skąd udaliśmy się drogą lądową do Birmy. Podróż autobusem do Yangonu wspominamy najlepiej na świecie. Thanaka, lungi, betel i uśmiech na każdej twarzy – ta całkowici inna rzeczywistość sprawiła, że zakochaliśmy się w tym kraju od razu. Ciągle obecny kolonializm w dawnej stolicy, trekking przez birmańskie góry, picie wódki ryżowej gdzieś na końcu świata w drewnianej chatce, tańczący rybacy znad Jeziora Inle, mnisi z Mandalay, podróż pociągiem z Hsipaw i magiczny wschód słońca w Baganie

IMG_2777

Po raz kolejny wsiedliśmy w autobus w Yangonie skąd udaliśmy się do Bangoku, a następnie na Railway, gdzie przez 3 dni mieszkaliśmy w małym, drewnianym bungalowie. Za ostatnie pieniądze kupiliśmy przepysznego pad thaia z krewetkami i sok z marakui i wróciliśmy do domu, z nowym planem….

IMG_4555_fhdr

A plan był taki by objechać ziemię dookoła. Zanim jednak plan doszedł do skutku odwiedziliśmy surowe góry Atlas w Maroku, poczuliśmy się jak smerfy w niebieskim miasteczku Chefchaouen, uciekaliśmy przed handlarzami narkotyków w regionie Rif i zajadaliśmy przepysznym tadjinem w Marrakeszu.

IMG_7001

8 sierpnia, równe 5 lat po poznaniu i 2 lata po nowojorskich zaręczynach, w leszczyńskim kościele powiedzieliśmy sobie sakramentalne „tak” i rozpoczęliśmy najpiękniejszą z podróży – nasze wspólne życie.

S&R_plener_119

22 września wsiedliśmy w pociąg jadący do Pragi, skąd samolotem razem z naszym kolegą Piotrkiem udaliśmy się do Tajlandii, po której podróżowaliśmy i imprezowaliśmy prawie 10 dni. Rozstaliśmy się w Krabi skąd już samotnie ruszyliśmy w stronę Malezji.

IMG_1168

W Malezji zjedliśmy najlepszą kaczkę w naszym życiu, jeździliśmy autostopem, wypiliśmy herbatę na polach herbacianych, skosztowaliśmy rybnej laksy w Georgetown, śmialiśmy się z kiczowatych riksz w Melace i zrobiliśmy sobie zdjęcie pod Petronas Tower.

georgetown

W kilka godzin autobusem znaleźliśmy się w nowoczesnym Singapurze. Spacer po Ogrodach Przyszłości i podróże sterylnym metrem pokazały nam całkowicie inną Azję. Noce spędzaliśmy na lotnisku bawiąc się w Toma Hanksa z filmu „Terminal”, gdyż miasto zdecydowanie przekraczało nasz budżet.

IMG_0200

Wróciliśmy do Kuala Lumpur, wsiedliśmy na pokład Air Asia i już następnego dnia byliśmy w Nepalu. Jazdy na dachu razem z kozami lokalnymi autobusami, aromatyczne pierożki mo:mo, zatłoczone Katmandu i jego przepiękne okolice, wschód słońca widziany ze wzgórza Saragkot, lot paralotnią nad jeziorem w Pokharze, no i w końcu długo wyczekiwany trekking wokół Annapurny. Jazda pickupem na pace z mnichem i pijaną hinduską nad górskimi przepaściami, przepiękne widoki, ośnieżone siedmiotysięczniki, wspaniałe wschody słońca, klimatyczne schroniska, niezliczona ilość przepitych herbat i zjedzonych zup, rozmowy do późna przy domowym winie, spotkania z innymi podróżnikami i przede wszystkim… wolność.

IMG_1363

Kraj opuściliśmy po 3 tygodniach skąd udaliśmy się do Indonezji. Sumatra przywitała nas wspaniałą pogodą i karaluchem w pokoju. Szybko opuściliśmy stolicę wyspy i udaliśmy się nad Jezioro Toba, by odkryć plemiona Bataków, zamieszkujących okoliczne wioski. Niedługo potem wsiedliśmy na łódkę z przypadkową grupą studentów i z małego portowego miasteczka Singkil ruszyliśmy w stronę przygody – na małą, egzotyczną wyspę Palambak, na której zamieszkaliśmy w małym bungalowie z tarasem i widokiem na turkusowe morze. Codziennie rano, jeszcze przed śniadaniem biegaliśmy po plaży i szukaliśmy pięknych raf, a wieczorami zasypialiśmy przy odgłosach małp i egzotycznych ptaków.

IMG_0182

Ze smutkiem opuściliśmy raj i udaliśmy się w stronę Jawy, na której oglądaliśmy wschód słońca nad wulkanem, odwiedziliśmy fabrykę siarki w samym środku krateru i odkrywaliśmy podwodny świat Karimunjawy.

IMG_0244_fhdr

Promem udaliśmy się na Bali, gdzie zamieszkaliśmy w Ubud. Przez kilka dni motorem przemierzaliśmy pola ryżowe, hinduskie świątynie i małe wioski.

IMG_0154

Stamtąd popłynęliśmy na Gili Meno, gdzie pływaliśmy z żółwiami i podziwialiśmy piękne zachody słońca z balijskim wulkanem w tle. Po kilka dniach leniuchowania, wynajęliśmy namiot i ruszyliśmy zdobyć piękny wulkan Ranjani, któy w połowie drogi się zakrztusił, wypluł z siebie trochę dymu, więc i my musieliśmy zawrócić.

G0684120

Gdy czas trwania naszej wizy dobiegł końca, spakowaliśmy swoje rzeczy i polecieliśmy w stronę dzikiego Borneo, na którym odkryliśmy fascynujący świat zwierząt. Podróż drewnianą łodzią o poranku we mgle przez dżunglę, dzikie orangutany, spotkanie oko w oko z nosaczem Billem oraz jazda samochodem dały nam wiele frajdy i uświadomiły, jak niewiele jest na świecie miejsc, gdzie można na żywo podglądać te wspaniałe zwierzęta. Podczas naszego pobytu zapuściliśmy się również na głębokie wody Morza Celebes i odkryliśmy wioski ludzi Baju, którzy 80% swojego życia spędzają w wodzie, łowiąc ryby i owoce morza.

IMG_2500

O Filipiny „zahaczyliśmy” w grudniu. Manila pokazała nam swoje dwie twarze, poznaliśmy ludzi, którzy starają się przeżyć za dolara dziennie, segregując śmieci, staliśmy w gigantycznych korkach, odwiedziliśmy ostatnią tatuażystkę w Kalindze, byliśmy w wiosce dawnych łowców głów, przemierzyliśmy pola ryżowe z Banaue do Batad, pływaliśmy po turkusowych wodach Coron, odwiedziliśmy błękitne laguny i piliśmy piwa na ganku naszego hostelu bez okien.

IMG_0443

Święta spędziliśmy w Indiach. Po rybę na targ udaliśmy się kilka godzin przed wigilią, a RMF Święta umilało nam gotowanie. Świąteczna atmosfera spowodowała, że chcieliśmy zrobić coś dobrego i tak, na krótka chwilę, zostaliśmy nauczycielami-wolontariuszami w szkole w slumsach w New Delhi. W dzieciakach każdego dnia zakochiwaliśmy się coraz bardziej, a gdy przerobiliśmy już tabliczkę mnożenia, alfabet, podstawowe zwroty angielskie i nadszedł czas rozstania, mieliśmy łzy w oczach.

IMG_2023

Indie, jak i całą Azję, pożegnaliśmy z początkiem roku. powitaliśmy natomiast kraj kangurów, emu i (wcale-nie-takich-słodkich) misi koala. Miesiąc w krainie Oz obfitował w wiele przygód. Śniadania jedzone nad oceanem, w kanionach i parkach narodowych, noce spędzone pod rozgwieżdżonym niebem, bliski kontakt z dzikimi zwierzętami, cudowne widoki, wspaniałe trasy widokowe, masa poznanych, zakręconych ludzi, kąpiele w turkusowych wodach, pustynie, spotkania z Aborygenami, no i przede wszystkim wolność – wolność, która jest nie do opisania!  Tańczyliśmy na klifach do naszych ulubionych piosenek, urządzaliśmy barbecue w ogrodach botanicznych, jedliśmy kolacje o zachodzie słońca,  spaliśmy na pustyniach, opowiadaliśmy sobie historie z dzieciństwa, a o poranku budziły nas stada papug. 

14

31 stycznia, w dniu urodzin Sandry, Rostek oznajmił, że zabiera ją na Fidżi. Po miesiącu spania wyłącznie w samochodzie i kąpieli w publicznych łazienkach – złociste plaże i palmy były strzałem w dziesiątkę! Państwo, mimo, że malutkie, pokazało nam wiele oblicz. Przez kilkanaście dni zdążyliśmy zamieszkać na małej wysepce, którą obejść można było w 15 minut, podglądaliśmy życie nurków-wolontariuszy, poznaliśmy wodza Navala, bawiliśmy się z dzieciakami, spędziliśmy noc w tradycyjnej, fidżyjskiej burze, dostaliśmy przepis na makaron z liśćmi taro z mleczkiem kokosowym i cała rodzina oglądała z nami zdjęcia ślubne. Walentynki spędziliśmy kąpiąc się w wodospadzie w samym środku lasu deszczowego.

fidzi

Naszym kolejnym punktem miała być Nowa Zelandia, ale z powodu topniejącego budżetu i możliwości pracy zdalnej zdecydowaliśmy się na tańszy kraj. Wróciliśmy  więc do Australii, stopem przejechaliśmy kawałek wschodniego wybrzeża, spędziliśmy trzy noce na lotnisku, poopalaliśmy się na plaży Wakiki Beach na Hawajach, skoczyliśmy na Galę rozdania Oskarów w Los Angeles i po czterech przesiadkach, w końcu znaleźliśmy się w Meksyku. Państwo przejechaliśmy autostopem po drodze poznając mnóstwo pozytywnie zakręconych ludzi, którzy opowiedzieli nam niezwykłe historie. W Guadalajrze jedliśmy najsmaczniejsze tacosy, podziwialiśmy kolorowe Guanajuato, wspięliśmy się na Piramidę Słońca i Księżyca w prekolumbijskim miasteczku Teotihuacan, przepiliśmy litry mezcalu w Oaxaca, podglądaliśmy surferów w Puerto Escondido, a w San Cristobal, w którym mieszkaliśmy 10 dni, z bliska przyglądaliśmy się obchodom Wielkiego Tygodnia i spędziliśmy pierwsze wspólne święta Wielkanocne.

IMG_1963

Na granicy postawiliśmy się panu urzędnikowi, który chciał od nas wyłudzić 15 dolarów i po trzech przesiadkach znaleźliśmy się w Ameryce Środkowej, a dokładnie w kolorowej Gwatemali. Podczas naszego pobytu odwiedziliśmy mnóstwo kolorowych targów, na których podglądaliśmy mieszkańców, którzy do dziś ubierają się w tradycyjne stroje, spędziliśmy wspaniały czas nad Jeziorem Atitlan, jeździliśmy szalonymi chickenbusami, pływaliśmy kajakami i wspięliśmy się na jeden z najbardziej aktywnych wulkanów Ameryki Centralnej - Pacaya, w którego oparach smażyliśmy pianki marshmallow.

IMG_0280

Po 16 dniach już bezproblemowo przekroczyliśmy kolejną granicę i znaleźliśmy się w Salwadorze okrytym złą sławą. Jako, że kolejny wulkan i zarazem najwyższy szczyt kraju był w zasięgu ręki, razem z dwójką policjantów wspięliśmy się na Santa Ana by na szczycie podziwiać piękne, turkusowe jezioro znajdujące się w kraterze. Niedługo potem uciekliśmy w stronę wulkanicznej plaży El Tunco słynącej z ciekawych formacji skalnych i backpackerskiej atmosfery, a gdy już wypiliśmy wystarczającą ilość piw podziwiając zachód słońca udaliśmy się na wschód.

IMG_0175

Do Nikaragui dotarliśmy późnym wieczorem, ale praktycznie od razu udało nam się odnaleźć wymarzony nocleg w samym centrum Leon, w którym zamieszkaliśmy przez tydzień. Codziennie z resztą mieszkańców gotowaliśmy europejskie specjały, o które ciężko w tamtych rejonach w dobrej cenie. Boso spacerowaliśmy po dachu Katedry, piliśmy przepyszne soki ze świeżych owoców, graliśmy w bilarda i piliśmy drinki w hamaku. Ze łzami w oczach pożegnaliśmy się z hostelową obsługą i ruszyliśmy w stronę Jiquilillo – uroczej wioski położonej nad Oceanem. Jednak podczas podróży chickenbusem skradziono nam laptopa ze wszystkimi zdjęciami i filmami z naszej wyprawy. Kradzież zgłosiliśmy od razu, znaleźliśmy świadka całego wydarzenia, jednak policja w Chinandedze nie chciała nam pomóc, więc i my pogodziliśmy się ze stratą sprzętu. Pojechaliśmy do pięknej Granady, najstarszego kolonialnego miasta Nikaragui. Wybuch wulkanu pokrzyżował nam plany, więc musieliśmy zrezygnować z wspinaczki na Masayę. Promem przeprawiliśmy się na wyspę Ometepę zamieszkaną przez setki koni, które codziennie o poranku biegały po plaży.  Cały czas śledziliśmy również portale ze sprzedażą sprzętu, aż pewnego dnia odkryliśmy profil mężczyzny, który próbował sprzedać naszego Della. Nie czekając ani chwili wsiedliśmy na prom i udaliśmy się do stolicy, zaaranżowaliśmy spotkanie ze złodziejem i po 12 godzinach i ostrej walce ze skorumpowaną policją odzyskaliśmy naszego laptopa! Kilka dni później byliśmy już w drodze do Kostaryki skąd polecieliśmy do Nowego Jorku, który był ostatnim punktem tej wyprawy.

G1231917

Wizyta w Nowym Jorku była naszą czwartą. Podczas kilku dni odwiedziliśmy nasze ulubione miejsca, przeszliśmy się Brooklyn Bridge, zjedliśmy hamburgera z Shake Shacka, wypiliśmy kilka piwek z widokiem na Manhattan, wpadliśmy do miejsca, w którym się zaręczyliśmy, pochłonęliśmy kilka bajgli, łamaliśmy sobie kark szukając szczytów wieżowców i po raz kolejny zakochaliśmy się w romantycznym Greenwitch. Z powodu zawyżonych cen noclegów wszystkie cztery noce spędziliśmy na lotnisku, gdzie o poranku podglądaliśmy ludzi śpieszących na samolot we wszystkie strony świata.

Brooklyn (55)

Z Nowego Jorku Megabusem dostaliśmy się do Toronto, a następnie z przesiadką w Frankfurcie wylądowaliśmy w Warszawie.
W Polsce ciężko nam się było zaaklimatyzować, a myślami ciągle wracaliśmy do odległych krain, które odwiedziliśmy. Tęsknota nie dała nam spokoju, więc pod koniec lipca spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy do Gruzji.

IMG_1295

Odkrywaliśmy zakamarki Kaukazu, wędrowaliśmy przez góry Swanetii i wspinaliśmy się na punkty widokowe, z których mogliśmy podziwiać piękno Gruzji.

IMG_0942

Odwiedziliśmy Cminda Sameba – pocztówkowe miejsce kraju, upiliśmy się czaczą i tańczyliśmy na gruzińskiej imprezie, zajadaliśmy się pysznym chaczapuri, gubiliśmy się w uliczkach Tbilisi i po dwóch tygodniach wróciliśmy do Polski.

IMG_1385

Listopadowe dni upłynęły nam na roadtripie po jesiennych Bałkanach. Odkryliśmy magię Bośni i Hercegowiny, podziwialiśmy zachód słońca nad Dubrownikiem i wschód słońca nad Zatoką Kotorską w Czarnogórze. Albania zafascynowała nas kulturą i przemiłymi ludźmi, a powrót do kraju zaplanowaliśmy górskimi szlakami.

IMG_0110

Po powrocie szybko się przepakowaliśmy i ruszyliśmy z przyjaciółmi do miasta miłości – Paryża, gdzie piliśmy wino i zajadaliśmy się przepysznymi serami.

notre dame

Moje (Sandry), styczniowe urodziny spędzaliśmy w orientalnym Iranie. Zajrzeliśmy do najbardziej świętego miasta – Qom, podziwialiśmy przepiękne meczety Kaszan i Isfahan, odwiedziliśmy kilka pustynnych miasteczek i popłynęliśmy na Wyspę Keszm pełną dzikich wielbłądów.

8

W Dzień Kobiet spełniliśmy jedno ze swoich największych marzeń i 8 marca przelecieliśmy się balonem nad Kapadocją w Turcji.

lot kapadocja

Kilka dni spędziliśmy w pięknym Stambule i chociaż pogoda nam nie dopisywała to z uśmiechem na ustach zajadaliśmy się małżami i tureckimi obwarzankami.

IMG_0333

Trzy miesiące później z dwoma plecakami, karimatami, śpiworami i jednym namiotem stanęliśmy na lotnisku w Pradze i ruszyliśmy w  kolejną podróż - do Ameryki Południowej. Swoją wyprawę rozpoczęliśmy w Brazylii, w Rio de Janeiro gdzie przez tydzień mieliśmy okazję poczuć klimat tego niezwykłego miasta.

IMG_0512

Po 7 dniach spacerów po plażach, oglądaniu niezwykłych wschodów i zachodów słońca i wspinaczek na kolejne punkty widokowe ruszyliśmy dalej odwiedzając kolejno uroczą wyspę Ilha Grande, na której mieliśmy okazję odbyć kilka trekkingów, kolonialne Paraty i wielkomiejskie Sao Paulo.

IMG_0159

Swoją podróż po tym gigantycznym kraju zakończyliśmy oglądając Wodospady Iguazu, które urzekły nas swoim ogromem i pięknem….

IMG_0194

Przez Paragwaj ruszyliśmy dalej, przemierzając rozklekotanym autobusem bezdroża tego kraju. Przez 20 godzin towarzyszył nam kurz, piasek i bezkresne krajobrazy pustynne.

W końcu dotarliśmy do długo wyczekiwanej Boliwii, a swoją przygodę z tym krajem rozpoczęliśmy od Sucre – małego kolonialnego miasteczka, które uwiodło nas cudowną kuchnią, aromatycznym targiem i przyjazną atmosferą.

IMG_0168

Wiedzieliśmy jednak, że tak naprawdę to co najfajniejsze w tym kraju – jeszcze przed nami. Ruszyliśmy więc na południe w stronę Potosi i Uyuni – największej pustyni solnej świata. Nasze organizmy niełatwo zniosły duże wysokości, ale już po dwóch dniach wsiedliśmy w lokalny autobus przemierzający pustynię, który zawiózł nas na sam środek Uyuni – na Wyspę Kaktusową, na której spędziliśmy samotną noc w namiocie, pod milionem gwiazd. Śmiało możemy powiedzieć, że była to jedna z najromantyczniejszych chwil podczas całej podróży :)

5

Następnego podziwialiśmy niezwykły wschód słońca ze wzgórza Wyspy, a następnie wskoczyliśmy w starego jeepa i rozpoczęła się nasza przygoda z Parkiem Eduardo Avaroa, który powalił nas na nogi swoim pięknem. Były gejzery, stada flamingów, kolorowe laguny, wulkany i ośnieżone wzgórza. Były noce spędzone na wysokości powyżej 5000 metrów n.p.m. Było nieziemsko.

IMG_1534

Po kilku dniach wróciliśmy do cywilizacji i ruszyliśmy do Oruro, a następnie do La Paz, w którym spędziliśmy kilka dni. Następnie udaliśmy się na Jezioro Titicaca, odwiedzając tym samym Wyspę Słońca i Wyspę Księżyca.

IMG_0064

Peru przywitało nas piękną pogodą. W Cusco i okolicach spędziliśmy prawie dwa tygodnie. Odwiedziliśmy tarasy solne w Maras i sami zdobyliśmy Tęczową Górę, do której już sam dojazd był przygodą.

IMG_0046

Machu Picchu postanowiliśmy zdobyć na własnych nogach, a swoją przygodę rozpoczęliśmy w malutkim miasteczku na obrzeżach Cusco skąd przez cztery dni szklakiem Salkantay szliśmy w stronę Aguas Calientes.

IMG_0354

Ruiny zrobiły na nas niemałe wrażenie, głównie ze względu na swoje położenie i konieczność zdobycia ich bez żadnego środka transportu.

IMG_0669

Następnie ruszyliśmy w kierunku Limy, a potem Huaraz, które jest dobrą bazą wypadową dla trekkingów w górach Coldiriery Blanca.  To właśnie tutaj mieliśmy okazję przejść przepiękny szlak Santa Cruz….

G0638694

….oraz dotrzeć to niezwykłej Laguny 69, położonej pośrodku szczytów.

IMG_0308

Po kilku intensywnych dniach spakowaliśmy plecaki i wyruszyliśmy w stronę Yurimaguas – portu, z którego prawie codziennie odpływa prom w kierunku Iquitos – największego miasta świata, w samym sercu Amazonii, do którego dotrzeć można tylko drogą morską lub lotniczą. Trzy dni spędziliśmy na pokładzie barki, załadowanej kurami, plantanami, rybami i mandarynkami, śpiąc w hamakach, pijąc ciepły rum i podglądając codzienne życie w wioskach.

IMG_0775

Z Iquitos udaliśmy się w stronę granicy z Kolumbią, by kilka dni spędzić w dżungli. Leticia okazała się dobrą bazą wypadową, a my mieliśmy możliwość spać w samym sercu dżungli, zobaczyć olbrzymią tarantule, posłuchać o wierzeniach Indian i spędzić czas z cudowną rodziną.

IMG_0761

Następnie polecieliśmy do Bogoty, stamtąd udaliśmy się do Miami i po dwóch dniach spędzonych na lotnisku wylądowaliśmy na lotnisku w Berlinie.

Już wkrótce znów ruszamy w podróż poza Europę :)

Jesteśmy Sandra i Rafał – czyli Rostki – i zapraszamy Cię do wspólnej podróży z nami przez świat :)

 

Zobacz jaki jest Świat według Rostków! :)

21 Comments

  • Reply Ciekawska 1 lutego 2016 at 6:17 pm

    ja mam takie pytanie. Skąd w tak młodym wieku macie tak dużo pieniędzy, bo te Wasze podróże nie są niskobudżetowe. Fajnie się Was czyta, ogląda, inspirujecie :) Ale ciekawi mnie ta kwestia. Czy rodzice fundują, czy sami odłożyliście tyle pieniędzy?
    Pozdrawiam

    • Reply ssandrass 2 lutego 2016 at 4:05 am

      hej! :)
      nie jesteś jedyna, która zadaje nam to pytanie :p
      jeżeli chodzi o pieniądze na wcześniejsze podróże to pierwszy bilet lotniczy na trasie Praga – Paryż – Wenecja – Bruksela – Mediolan kupili nam rodzice (był to nasz pierwszy Eurotrip 10-dniowy, zaraz po maturze, w ramach prezentu). Ta podróż nas mocno zakręciła, więc postanowiliśmy podróżować dalej. Tylko już tym razem za swoje. Rostek biegał po krakowskich domach i udzielał korepetycji, rozdawał ulotki na Rynku i sprzedawał książki (a miał ich sporo;p) ja natomiast robiłam sesje zdjęciowe, dorabiałam jako grafik + projektowałam np fotoksiążki ślubne/urodzinowe. Tak zarobiliśmy na dwa kolejne Eurotripy + Stany. Po Europie można naprawdę podróżować tanio! Loty znajdowaliśmy z Rayanaira w promocji, z lotnisk dojeżdżaliśmy autostopem, spaliśmy w akademikach i dormach, a czasem na różnych portalach znajdowaliśmy promocje na hotele lub bony na atrakcje:)

      Przed wylotem do Azji Rostek zaczął zajmować się projektowaniem stron internetowych, ulotek, bannerów – ogólnie wizualizacją firmy, ja dalej pstrykałam focie na imprezach okolicznościowych i na prywatnych sesjach.
      Na podróż, w której obecnie jesteśmy, oszczędzaliśmy rok (od powrotu z Azji), kolejną część dostaliśmy w prezentach weselnych od rodziny i przyjaciół :) Po powrocie nie czeka na nas mieszkanie, samochód ani dom – wracamy bezdomni ;p ale po prostu wybraliśmy by przeznaczyć tę kasę na „wspomnienia”, a martwić będziemy się później :D

      • Reply S. 12 kwietnia 2016 at 1:52 pm

        Czyli wszystko na dziko. Fajnie ;-)
        Może z czasem też się skuszę :)

  • Reply FloatingMyBoat 3 lutego 2016 at 8:14 pm

    <3 bardzo inspirujące jest to co robicie! pewnie słyszeliście to milion razy, ale co tam, prze-piękne zdjęcia!

  • Reply Izzy ID 3 lutego 2016 at 9:30 pm

    Śledzę i czytam…… na pewno spotkaliście się z zazdrością, dobrym słowem, podziwem, wsparciem od innych. I ja dorzucam swoją cegiełkę ….. :) Jesteście młodzi, utalentowani, z pomysłem na siebie, odważni a przede wszystkim idealnie dobrani! jak Hank i Karen, Angelina i Brad Pitt, Clark Kent i Lois Lane, jak Noah i Allie czy Johnny Castle i Baby! Gdzie byście nie pojechali, to WY razem dodajecie koloru temu miejscu! Brawo WY

  • Reply IZZYwloczykij 3 lutego 2016 at 9:41 pm

    Śledzę i czytam…… na pewno spotkaliście się z zazdrością, dobrym słowem, podziwem, wsparciem od innych. I ja dorzucam swoją cegiełkę ….. :) Jesteście młodzi, utalentowani, z pomysłem na siebie, odważni a przede wszystkim idealnie dobrani! jak Hank i Karen, Angelina i Brad Pitt, Clark Kent i Lois Lane, jak Noah i Allie czy Johnny Castle i Baby! Gdzie byście nie pojechali, to WY razem dodajecie koloru temu miejscu! Ooo…. to wam powiem….

    • Reply ssandrass 4 lutego 2016 at 12:51 am

      ojeju! chyba to najpiękniejszy komplement jaki usłyszeliśmy :) dziękujemy bardzo! :)

  • Reply Ania (Fabryka czasu ulotna) 27 marca 2016 at 11:34 pm

    Super! :-)

  • Reply Paulina 23 maja 2016 at 6:11 pm

    o mamuniu ileż tego <3 WSPANIAŁOŚCI SAME

  • Reply Aleksandra Skarżyńska 23 maja 2016 at 7:48 pm

    Mój absolutnie ulubiony blog! <3 Uwielbiam Was, Wasze zdjęcia, pomysły, sposób na życie, podejście, spontaniczność, energię i to, że wyciskacie z życia JAK NAJWIĘCEJ! :) Całuję :*

  • Reply AleksandraKaliszan.com 27 maja 2016 at 12:26 pm

    Jesteście superowi! Kibicuję i przeczesuję archiwa! :)

  • Reply Bartek | tuitam.net 6 sierpnia 2016 at 3:40 pm

    Świetne! Nam się od sześciu lat nie udało napisać strony „o nas” na blogu ;)

  • Reply Monika B. 2 lutego 2017 at 6:52 pm

    Najpiekniejsze wspomnienia jakie czytalam. Rowniez kocham podroze, niestety z powodu ograniczonych funduszy zwiedzamy kraje tylko europejskie. Zycze powodzenia w dalszych podrozach, pozdrawiam cieplutko i dziekuje za podzielenia sie tak pieknymi chwilami:)

  • Reply Eva R 20 lutego 2017 at 7:43 pm

    Łał, robi wrażenie! Cieszę się, że udaje się Wam tyle zobaczyć i zwiedzić i podzielić z resztą. Blog odkryłam zupełnie przypadkiem szukając info o NYC… Myślę, że zostanę tu na dłużej, jeśli czas mi pozwoli, a o Nowym Jorku wyczytam wszystko. Dzięki i pozdrawiam serdecznie.

  • Reply Eva R 20 lutego 2017 at 7:44 pm

    A zdjęcia absolutnie przepiękne;-))

  • Reply Marta 28 kwietnia 2017 at 11:01 am

    Przyjemnie się Was czyta! Szalenie inspirujący tekst :)
    Dwa pytania do Was :) Czym robicie tak piękne zdjęcia? Jakie miejsce na świecie polecacie na podróż w okolicach lipca- września?
    Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi! ;)

    • Reply Sandra 8 maja 2017 at 5:51 pm

      Dziękujemy :)
      Zdjęcia robimy Canonem 5d :) Obiektyw to szerokokątny Tamron 2.8 :)

      Co do podróży to zdecydowanie w tych datach polecamy Stany, Gruzję i Islandię :)

  • Reply Monika 9 maja 2017 at 1:32 pm

    Jak bedziecie w Peru to zapraszam do mnie! :D Mieszkam w Limie od 6 lat i jestem z Leszczyn :)
    Piekne zdjecia, piekne podroze, piekne zycie :)

  • Reply Michał 19 sierpnia 2017 at 3:11 pm

    Jesteście mega. Bardzo mnie inspirujecie. Wszystkiego dobrego :)

  • Reply Edward 24 września 2017 at 11:08 pm

    Będziecie w Indiach czy Nepalu, zapraszamy do nas!!! My już trzy lata w Azji)

    http://lifeofus.net/poland/

  • Reply Wszędzie po drodze 20 października 2017 at 10:25 pm

    Świetny i inspirujący opis – Gratulacje! :)

  • Odpowiedz na „S.Cancel Reply

    Current ye@r *