Azja Płd-Wsch, Porady, Świat, Wietnam

Południowy i środkowy Wietnam – co warto,a co można sobie odpuścić.

5 września 2014
Untitled-1

Podskczyłam i uderzyłam głową o sufit autobusu. Z ręki powypadały mi wszystkie torby.
Ledwo zdążyłam je pozbierać, a już kierowca dzikiego autobusu zaliczył kolejną dziurę i cała moja praca poszła na marne.
O zdrzemnięciu się nie było mowy. Każde chwilowe przyśnięcie skutkowało guzem lub wylądowaniem na kolanach współpasażerów.

Kierowcy zdają się brać tutaj udział w konkursie ‚kto wpakuje się w większą koleinę i kto narobi więcej szkód wewnątrz pojazdu’. Powiem Wam, że nasz jest w tym świetny.

Dodatkowo nasz kierowca należy do śmieszków, kawalarzy i w swoim malutkim telewizorku puszcza wietnamskie kabarety. Wybrał wyjątkowo dobry skecz, bo cały autobus pokłada się ze śmiechu.

I tak podskakując na tyłach autobusu wśród hihów i śmiechów naszych współpasażarów zaczeliśmy się zastanawiać, jak to właściwie z tym Wietnamem jest.

U nas schemat zawsze jest ten sam: trafiamy na jakiś artykuł, szczęśliwie o kraju do którego się właśnie wybieramy, czytamy długie relacje nacechowane samymi pozytywami. Oczywiście do tego prawie zawsze dochodzą zdjęcia z google grafika, które – no cóż – nie zawsze pokazują świat w rzeczywistym obliczu.
Napalamy się, nawet bardzo. Dodajemy punkt do ‚mapy marzeń’, zaznaczając atrakcje z potrójnym wykrzyknikiem i w koncu nadchodzi wymarzony dzień.
Siedzimy w autobusie/samolocie/samochodzie/pociągu i mkniemy w stronę trójwykrzyknikowemu miejscu. Aparat naładowany, statyw w ręku, filtr na obiektyw nałożony. Wierzymy, ba, jesteśmy pewni, że zrobimy zdjęcia o niebo lepsze od tych, które zostały nam wyświetlone parę tygodni wcześniej.
Już widzimy naszą relację w gazecie. Czujemy, że tymi zdjęciami podbijemy niejeden portal podróżniczy.
Sława, fejm, dozgonny szacunek.
Docieramy na miejsce i… what the fuck?

W momencie tej chwilowej zadumy byliśmy akurat na półmetku naszego pobytu w Wietnamie i podczas tej oto szalonej podróży po górskich zboczach zrobiliśmy listę miejsc, które nas zachwyciły oraz atrakcji, które nas rozczarowały w południowej i środkowej części kraju.

CO WARTO

Hoi An

Absolutny mistrz naszej podróży po tej części  kraju!
Kolorowe kamienice, przydrożne garokuchnie,  delikatny blask lampionów dodający miastu romantycznego uroku, kolorowa promenada, a przede wszystkim wspaniałe zatłoczone uliczki tętniące życiem.

 IMG_5314

IMG_5364_fhdr

IMG_5396

IMG_5377

IMG_5380

IMG_5333

IMG_5326

IMG_5344

IMG_5302

IMG_5301

IMG_5290

IMG_5552

IMG_5516Nad całym miastem czuwa Kazimierz ‚Kazio’ Kwiatkowski. Polak, który kilkadziesiąt lat temu wybrał się do Wietnamu by odnowić My Son,  po drodze ratując Hoi An. To dzięki niemu miasto to zostało wpisane do rejestru światowego dziedzictwa UNESCO.

To zadziwiające, jak małą ilość wiadomości znaleźć możemy o nim w polskich mediach, a jak wielką w tych wietnamskich.

 IMG_5336

Będąc w mieście grzechem byłoby nie odwiedzić lokalnego marketu. W jego wąskich uliczkach znajdziemy wszystko czego dusza zapragnie. Aromatyczne ryby?  Nie ma problemu!
Żywe kury?  Oczywiście!
Makarony? Mówisz, masz!
Egzotyczne owoce i aromatyczne warzywa? Głupie pytanie!

IMG_5472

IMG_5462

IMG_5466

IMG_5455

IMG_5444

IMG_5446

IMG_5294

Nie ważne jakiego koloru skóry jesteś i że typowo wyglądasz jak osoba wracająca właśnie do hostelu, sympatyczna pani zechce Ci wcisnąć wanienkę żywych krabów za pół ceny!
Okazja!
A co z nią zrobisz? To już nie jej problem : )

IMG_5308

IMG_5459

IMG_5468

IMG_5612

Fairy Spring

‚5000 dong my friend. Motorbike. Parking. 5000 dong!’
Płacimy uśmiechniętemu, bezzębnemu Panu tą równowartość 80 groszy w zamian za popilnowanie naszego skutera.

Nie mija 5 minut, a już kolejny mężczyzna mknie do nas z plikiem wietnamskich dongów ‚2000 dong entrance fee’ – oznajmia z poważna miną.
Oczywiście mamy świadomość, że ta kolejna opłata nie jest obowiązkowa. Zdajemy sobie sprawę, że dogodne położenie jego domku daje mu możliwość ‚zdzierania’ z turystów.
Nie mamy ochoty jednak kłócić się o te kilkadziesiąt groszy, więc płacimy.
Nastolatek instruuje nas by zdjąć buty i zostawić je przed jego domem, gdzie zostaną przypilnowane, pokazując nam tym samym, że zapłacone pieniądze nie idą na marne!

Wchodzimy do mętnej, lecz cieplutkiej wody i zaczynamy naszą podróż wzdłuż kanionu wijącego się w czerwono – białej scenerii.
Różnorodne formacje skalne, obrośnięte wybrzeże, wyrzeźbione przez wiatr kształty i wydmy robią niesamowite wrażenie.

IMG_4935

IMG_4909

IMG_4911

IMG_4917

IMG_4926

IMG_4930

Na naszej trasie o 7 rano nie było nikogo, wiał lekki wietrzyk, więc droga była przyjemna.
Całość kończy niewielki wodospad oraz kilka pasących się bawołów.

IMG_4923

IMG_4894

IMG_4875

IMG_4945

IMG_4938

Mui Ne i porozrzucane na wybrzeżu wioski rybackie

O ile przedmieścia Mui Ne  zawładnięte przez Rosjan, którzy stworzyli tutaj imperium turystyczne nie mają nic do zaoferowania, tak samo Mui Ne to całkiem inny klimat.
Wypożyczając skuter warto pobłądzić po zapchanych uliczkach, podjechać na rybny targ czy też nie zdążyć zahamować i z wielkim hukiem wylądować w skuterze pobliskiej Wietnamki < nie żeby przydarzyło się to nam>

IMG_4976

IMG_4988

IMG_4861

IMG_5028

Samo miasto słynie z Fishing Village, która stała się już lekko komercyjna. Mimo wszystko warto ją odwiedzić, a jeszcze lepiej poszukać mniejszych, bardziej autentycznych,których wzdłuż wybrzeża nie brakuje.

IMG_4970

IMG_4957

IMG_4963

IMG_5036

IMG_5031

IMG_4954

IMG_4859

Świątynia Cao Dai

Świątynia ta jest miejscem spotkań wyznawców kaodaizmu, czyli religii łączącej w sobie tradycje chrześcijaństwa, taoizmu, konfucjanizmu i buddyzmu.

IMG_4686

Jest jedną z głównych religii południowego Wietnamu, posiadając tym samym około dwa i pół miliona zwolenników. Większość wyznawców to pacyfiści i weganie. W religii tej ważna jest równowaga i taki sam stopień równości między kobietą a mężczyzną.

IMG_4762

IMG_4746

Sama świątynia robi gigantyczne wrażenie, zwłaszcza w środku. Od tysiąca znajdujących się tutaj kolorów mogą zaboleć oczy, a wśród tych wszystkich barwnych zdobień znaleźć można rzeźby azjatyckich smoków, kwiatów lotosu oraz posąg Chrystusa. Na głównym ołtarzu usadzona jest wielka kula ziemska z Lewym Okiem Boskim.

IMG_4695

IMG_4735

Msze odbywają się 4 razy dziennie. Każdy może ją zobaczyć, lecz turyści nie mogą w niej uczestniczyć. Półgodzinne nabożeństwo oprawione jest piękną muzyką, powstałą dzięki jednostrunowym instrumentom dan co. Monotonny dźwięk pozwala wzieść się na wyżyny duchowej ekstazy i dogłębniej przeżyć mszę.

IMG_4712

Sami wierni ubrani są w białe szaty, natomiast kapłani odziani są w stroje o trzech kolorach: niebieskim (symbolizującym taoizm), żółtym (odwołującym się do buddyzmu) oraz czerwonym ( odpowiadającym konfucjanizmowi).
W czasie modlitwy wokół świątyni są wyznaczone strefy, na których nie może stanąć ludzka noga.

IMG_4718

IMG_4703

IMG_4707

IMG_4722

Wyczytaliśmy również, że świętym może być dla nich każdy kto ‚dzięki zasługom na świecie narodzi się jako istota duchowa’, tak więc na ich liście figuruje Victor Hugo, Maria Skłodowska – Curie, Juliusz Cezar i… UWAGA… Lenin.

Na ile cała msza jest autentyczna a na ile jest to spektakl pod turystów?
Tego nie wiemy, ale brak sklepików, garokuchni, skarbonek i duże zaangażowanie wyznawców pozwala nam wierzyć w autentyczność całego przedsięwzięcia w świątyni Cao Dai.
Mimo, że po drodze mijaliśmy kilka podobnych miniaturek – kopii, to ta zachwyciła nas najbardziej.

Wsi spokojna, wsi wesoła, czyli wioski w okolicy Nha Trang i Hoi An

Zasługują na szczególną uwagę ze względu na swoją autentyczność.
Rozpadające się domostwa, kolorowe pranie, bezpańskie psy, ciągnące się aż po horyzont pola ryżowe, góry w oddali, plantacje warzyw i ludzie pracujący w polu to obraz Wietnamu sprzed kilkudziesięciu lat.
Ludzie nie mają tutaj dla kogo udawać. Nie docierają tutaj żadne autobusy turystyczne, a i białych na motorach jest tu jakby mniej.

 IMG_5587

IMG_5206

IMG_5175

IMG_5190

IMG_5221

IMG_5223

IMG_5268

IMG_5265

Po zniszczonym moście przechadzają się krowy, w błocie tapla się bawół, na ogródku trójka mężczyzn buduje szopę, jeden pan łowi ryby inny dba o swoją małą plantację, w oddali dwie kobiety jadą z torbami w stronę targu. Wszystko toczy się swoim powolnym, niczym nie naruszonym tempem.

 IMG_5562

IMG_5561

IMG_5591

IMG_5593

IMG_5580

IMG_5582

IMG_5560

IMG_5567

IMG_5569

Wracając do miast mija się na zboczach gór kolorowe cmentarze.

Sajgon

Sajgon to istny SAJGON. 10 milionów skuterów w mieście, szum, huk, naciągacze, riksiarze, bezdomne psy, panie sklepikarki, biura turystyczne, autobusy, świst, gwar, tłumy przechodniów.

IMG_4640

IMG_4455

IMG_4448

To co fascynuje to elektryka.
Istny majstersztyk.
Poplątane kable wiszą nad ulicami i domami. Jak to wszytko funkcjonuje przy takiej wilgotności pozostaje tajemnicą samych elektryków, którzy nierzadko by dojść do sedna problemu, muszą spędzić cały dzień na rozplątywaniu supłów.

IMG_4519

IMG_4513

IMG_4491

IMG_4445

Wyzwaniem na samym początku może być przejście przez ulicę. Tłum nadjeżdżających kierowców przeraża, wręcz paraliżuje. Dodając do tego wszechobecny klakson <tak Wietnamczyk se musi titnąć co 10 metrów>  oraz agresywną jazdę i zagubieni turyści < jak my> modlą się by ich punkt docelowy nie był po drugiej stronie ulicy.

IMG_4646

IMG_4581

IMG_4437

Miasto to ma 3 oblicza: wietnamskie pochowane głęboko w uliczkach, francuskie przejawiające się w architekturze oraz chińskie, czyli te które najbardziej przypadło nam do gustu.

Intensywna 5 dzielnica kusi zapachami, pysznymi daniami, kolorami, sympatycznymi ludźmi i uśmiechniętymi dzieciakami.

IMG_4538

IMG_4544

IMG_4534

IMG_4577

IMG_4584

IMG_4629

IMG_4521

IMG_4526

IMG_4529

Pełno tutaj targowisk, kolorowych witryn i zapyziałych kamieniczek dodających miejscu wielkiego uroku.

IMG_4499

IMG_4483

IMG_4481

IMG_4474

IMG_4473

IMG_4468

IMG_4467

IMG_4516

IMG_4566

IMG_4559

CZEGO NIE WARTO

 

Pola Soli w okolicy Nha Trang.

Wygooglujcie sobie ‚salt fields vietnam’, proszę, zróbcie to.
Poczekam.

Macie?

Czy waszym oczom podobnie jak naszym ukazały się stożki soli, piękna uprawa i uśmiechnięci Wietnamczycy.
No tak, Internet zawiódł nas niejednokrotnie. Ale tu porażka była na całej linii.

Półtoragodzinna jazda skuterem miała być wynagrodzona pięknymi widokami i podpatrzeniem lokalnej produkcji, tymczasem sól nakładana była gigantycznymi koparkami i wywożona olbrzymimi samochodami towarowymi.

IMG_5239

Czerwone Wydmy

Ile to się naczytaliśmy, ile to zdjęć naoglądaliśmy, ile ohów, ahów i zachwytów.
Wsiadamy więc na skuter i w te pędy ruszamy w kierunku Czerwonych Wydm. Już z drogi ‚łapie nas’ parkingowy, zachęca do zostawienia motorbajku właśnie na jego posesji i skorzystania z jego najlepszej ‚wcale-nie-wyglądającej-jak-pozostałe’ deski do zjeżdżania z Wydm.
Negocjujemy cenę do satysfakcjonującej, w gratisie dostajemy miejsce postojowe dla naszej maszyny i już idziemy w stronę tego cuda.

Uciekamy od masy naganiaczy z ‚water’ i ‚what you need my friend’ i po chwili jesteśmy na wydmach.
Niestety zamiast pięknych widoków dostajemy rozżarzony piasek z widokiem na miasto, zamiast różnorodnych formacji praktycznie płaski teren, a zamiast świetnej zabawy na ‚piaskowych sankach’ – poparzenie od słońca.

IMG_4994

IMG_4998

IMG_5007

Jeśli kogoś faktycznie fascynują takie klimaty bardziej polecamy Wydmy Białe, do których już dojazd stanowi atrakcję samą w sobie.

Long Son Pagoda, czyli wielki Budda

Podobnie jak w każdym rozczarowującym nas przypadku i tu spodziewaliśmy się autentyzmu, wyciszenia lub chociaż braku wszędobylskich sklepikarzy.

IMG_5097

IMG_5052
Tymczasem po wejściu został nam wciśnięty drogi bilet, co jakieś 2 minuty starsze Panie naganiały nas do kupna okularów przeciwsłonecznych i wachlarzy,a turyści bili się ze sobą o miejsce na schodach do zrobienia idealnego zdjęcia z buddą.

IMG_5067

IMG_5081

IMG_5093

IMG_5087

Mimo wszystko, południowy i środkowy Wietnam nas zachwycił i z chęcią byśmy tutaj wrócili!

A jakie są Wasze opinie o tym regionie ? : )

Także warto przeczytać...

5 Comments

  • Reply kanoklik 6 września 2014 at 9:20 am

    Super, bardzo przydatne informacje, a zdjęcia rewelacja :) czekam na kolejny wpis, pozdrawiam Kaśka

  • Reply Sand and Pepper 7 września 2014 at 7:46 pm

    Fajna relacja! Nawet nie przepuszczałam, że istnieje taka religia jak kaodaizm. Swoją drogą niezły misz-masz mają w tej świątyni:) Ciekawa jestem jak rozwiązują kwestie sporów dogmatycznych. Właśnie, jakiego aparatu używacie? Bo fajowe zdjęcia wychodzą.

    P.S. Uprzejmie zwracam uwagę na malutki błąd ortograficzny, swoją drogą każdemu zmęczonemu podróżnikomy może się zdarzyć (podpowiedź: słówko – muzyka) :)

    Pozdrawiam
    Ola

    • Reply Świat według Rostków 9 września 2014 at 11:36 am

      Dzięki za uwagę :D
      To raczej kwestia mojej ortografii niż zmęczenia – nigdy nie byłam z niej dobra :D

      Jeśli chodzi o aparat to używamy Canona 60 d :)
      + szerokokątnego obiektywu 2.8 Tamron :)

  • Reply Poprosze dokładkę 10 sierpnia 2017 at 2:04 pm

    Cześć, bardzo przydatny post, dzięki. Zastanawiam się, czy warto na dłużej (tj. ok. 3 tygodnie) zatrzymać się w Hoi An. Czy nie jest tam za bardzo turystycznie? Jak uważacie? Pozdrawiam!

    • Reply Sandra 15 sierpnia 2017 at 1:19 pm

      Hej :)
      My nie spotkaliśmy zbyt wiele białych twarzy, ale wydaje mi się, że wszystko zależy od sezonu :)
      Miasteczko jest urocze, więc jeśli lubisz pyszne jedzenie, targi, jazdy rowerem i skuterem po pięknych okolicach to jak najbardziej polecamy :)

    Leave a Reply

    Current ye@r *