A po powrocie..., Sri Lanka, Świat

Safari w Udawalawe i ciemna strona turystyki w Sierocińcu Pinnawala

4 lipca 2019
udawalawe

Pamiętam, jak dwa lata temu na Instagramie znalazłam zdjęcie hotelu, z którego goście mieli widok na kąpiące się w rzece słonie. Zakochałam się i wiedziałam, że jeżeli kiedyś pojadę na Sri Lankę to koniecznie z noclegiem w tym miejscu. Spaliśmy już w hostelach z widokiem na ośnieżone szczyty, jeziora, gwarne miasta, dżunglę… ale codzienna możliwość podglądania tych pięknych, dzikich zwierząt? To musiało być niezwykłe przeżycie.
Zaczęłam więc szukać tego miejsca jak z raju.
Natknęłam się na informację o Pinnawala Elephant Orphange – sierocińcu dla kalekich, odratowanych słoni. Miejsce wydawało się niezwykłe. Ludzie postanowili pomóc skrzywdzonym zwierzętom i dać im drugą szansę – czy mogłoby być coś piękniejszego?
Zawsze jednak udając się do miejsc związanych w jakimkolwiek stopniu ze zwierzętami staramy się zrobić porządny reasearch. Chcemy wiedzieć czego się spodziewać i starać się mimo wszystko promować tą świadomą turystykę niewykorzystującą bezbronnych zwierząt dla zarobku.
Jakież było nasze zdziwienie, gdy oprócz pięknych zdjęć turystów głaskających i karmiących słoniątka i robiących sobie zdjęcie z tymi niezwykłymi stworzeniami zaczęliśmy też trafiać na relacje, w których pokazana jest rzeczywistość i prawdziwe oblicze tego miejsca.
Zwierzęta przykute łańcuchami do drzewa, stojące w pełnym słońcu, otępiałe słoniątka bezwładnie machające głową, no i ubrani do pasa mężczyźni z kijem zakończonym ostrym hakiem, który ma pokazywać, kto tak naprawdę tutaj rządzi.
Nagle miejsce, które wydawało się rajem, stało się w naszych oczach piekłem, a turyści, którzy nieświadomie (a czasem niestety świadomie) odwiedzający to miejsce – ludźmi bez serca. Bo nie reagują, bo śmieją się i płacą, dokładając się do tego czarnego biznesu, bo po powrocie zamiast ostrzec innych – wrzucają relacje na swoje social media opowiadając o „cudownym miejscu dla słoni”.

Każda z osób ma jakieś „podróżnicze grzeszki” – my np. na pierwszej wyprawie do Azji pojechaliśmy do wioski kobiet z długimi szyjami w Tajlandii i dołożyliśmy się do wykorzystywania mniejszości etnicznych, zamkniętych w ludzkim zoo, dla zarobku.

Sri Lanka robi się coraz bardziej popularnym kierunkiem wśród polskich turystów, a my dzisiaj – jako Świat według Rostków – prosimy Was – nie jedźcie do Pinnawala i nie dokładajcie się do cierpienia tych cudownych zwierząt, bo to jedno „instafriendly” zdjęcie naprawdę nie jest tego warte, a kraj ten ma o wiele więcej do zaoferowania.

A żeby bardziej uświadomić Wam sposób, w jaki  ludzie obchodzą się z tymi zwierzętami (nie tylko w Pinnawala, ale i w innych częściach świat), podsyłamy Wam link do artykułu Kasi Boni „Złamane dusze”, który znajdziecie: tutaj oraz link do filmiku właśnie z Sierocińca na Sri Lance: tutaj  oraz w Tajlandii: tutaj.

_________

My jednak bardzo chcieliśmy zobaczyć słonie na Sri Lance, ale nie te zakute w łańcuchy, ale te, szczęśliwe, żyjące sobie na wolności.
Nasz wybór padł na Udawalawe, park położony nad rzeką Walawe, w którym żyją nie tylko słonie, ale i krokodyle, orły, sokoły, pawie oraz inne egzotyczne ptaki i małpy. Na terenie ponad 30 tysięcy hektarów zwierzęta te odnalazły swój dom, a piaszczyste drogi pozwalają dojechać jeepem w najdalsze zakamarki tego miejsca.

IMG_4514 IMG_4432 IMG_4468

Do Udawalawe z Tangalle dojechaliśmy w południe. Nasz hotel Jungle Paradise, mimo, że ulokowany za miastem, okazał się strzałem w dziesiątkę. Gdy dotarliśmy na miejsce dostaliśmy piękny malutki domek z widokiem na gęsty las. Zaraz pod pokojem mieliśmy basen, o którym marzyliśmy od kiedy termometr pokazał 35 stopni Celcjusza. Pijąc popołudniową herbatę na naszym balkonie podziwialiśmy buszujące w koronach drzew małpy i spacerujące w trawie warany paskowane, wieczorem w malutkiej restauracji zjedliśmy przepyszną kolację, a o poranku, naszym budzikiem był śpiew ptaków, których nasze oczy nie mogły zlokalizować.

IMG_4090 IMG_4099 IMG_4142 IMG_4178 IMG_4167 IMG_4171 IMG_4210 IMG_4212 IMG_4223 IMG_4031 IMG_4028 IMG_4050 1

O 5 rano, następnego dnia, byliśmy już gotowi, a chwilę później pod naszym hotelem pojawił się jeep z firmy Lakpura LLC, który zabrał nas pod bramy Parku. Co prawda musieliśmy trochę poczekać w kolejce samochodów, która naprawdę nas przeraziła, ale gdy przekroczyliśmy granice Udawalawe National Park nasz kierowca pojechał w zupełnie inną stronę i zostaliśmy całkowicie sami.

IMG_4458

Samochód mieliśmy cały dla siebie, a przewodnik opowiadał nam ciekawostki o tym miejscu, co chwilę lokalizując kolejne ptaki czy egzotyczne owady. Jego wiedza oraz szybkość w wyszukiwaniu tych małych stworzeń była naprawdę imponująca. Na punkt programu – słonie – nie musieliśmy długo czekać – i już po 10 minutach zobaczyliśmy trzy wspaniałe okazy, na których widok mocniej zabiło mi serce.

IMG_4301 IMG_4321 IMG_4291 IMG_4324 IMG_4316 IMG_4296

Gdy po raz pierwszy słoń przeszedł obok naszego samochodu zaniemówiłam z wrażenia i zapomniałam jak się robi zdjęcia, ale z każdym kolejnym zobaczonym okazem, a mieliśmy okazję podziwiać ich ponad 20, cieszyłam się jak dziecko.

IMG_4382 IMG_4374 IMG_4368 IMG_4371 IMG_4366 IMG_4555 IMG_4557 IMG_4538 IMG_4552 IMG_4540 IMG_4571 IMG_4533 IMG_4462 IMG_4473 IMG_4560

Podczas trzygodzinnej wyprawy udało nam się również zespotować aligatory wygrzewające się na brzegu rzeki, bawoły taplające się w wodzie oraz mnóstwo pawi indyjskich.

IMG_4420 IMG_4335 IMG_4333 IMG_4438 IMG_4489 IMG_4487

Wróciliśmy na śniadanie, zjedliśmy talerz owoców, wypiliśmy herbatkę i ruszyliśmy z powrotem na wybrzeże – tym razem do Unawantuna :)

IMG_4621 IMG_4634 IMG_4591 IMG_4658 IMG_4666 IMG_4583 IMG_4578 IMG_4144

/Na Sri Lance byliśmy na przełomie marca/kwietnia 2019 roku./

 



Także warto przeczytać...

No Comments

Leave a Reply

Current ye@r *