O co chodzi?, Podróż dookoła świata, Świat

Podróż poślubna dookoła świata? Dlaczego nie!

23 sierpnia 2015
bilet

Szalony panieński i kawalerski, niekończące się przygotowania i formalności, w końcu długo wyczekiwany ślub i wesele – ostatni miesiąc był dość zwariowanym okresem w naszym życiu.

Zanim jednak powiedzieliśmy sobie sakramentalne „tak”, Rostek, jak nakazuje śląska tradycja, musiał mnie „wykupić”, żebym w ogóle wyszła z domu. Próbował koszem pieczarek (których szczerze nienawidzę – taki to mój mąż śmieszek), kartami kredytowymi, portfelem, przekupstwem (czyli prezentami dla świadkowej i starościny, u których mnie wykupywał), w końcu podarował mi bilet dookoła świata – jak mogłam mu się oprzeć?

11913043_959477197408373_444308891_n_fhdr

A więc… większość (bo znajomi i rodzina) już zna nasze plany, a tych, którzy nie wiedzą informujemy – 22 września wyruszamy z plecakami w najdłuższą podróż w naszym życiu, którą górnolotnie można nazwać PODRÓŻĄ POŚLUBNĄ DOOKOŁA ŚWIATA.

Skłamalibyśmy, gdybyśmy powiedzieli, że jesteśmy krejzolami, którzy jadą bez planu – bo plan w głowie jest – solidnie przemyślany i przygotowywany przez kilka miesięcy. Zmieniał się średnio raz na miesiąc, a jego pierwotna wersja nie ma nic wspólnego z obecną. I tak oto po prawie roku dyskusji, czytaniu przewodników i blogów powstała obecna trasa naszej podróży.

Zaczynamy, a jakże! w Bangkoku, do którego jakieś 3 miesiące temu kupiliśmy tzw. one way ticket. Tajlandię przemierzymy z naszym kolegą Piotrkiem (który już nie był tak szalony i kupił bilet powrotny do Polski) – zabawimy się trochę na Khao San Road, przemierzymy dżunglę, powspinamy się na Railay i odwiedzimy jakąś wysepkę by po 10 dniach rozstać się i ruszyć już samotnie w stronę Malezji.

Odwiedzimy dzikie Boreno, poszukamy Łowców Głów, napijemy się herbaty w Cameron Highlands, zjemy kaczkę w Georgetown, odwiedzimy orangutany i spenetrujemy kilka jaskiń.  Stamtąd już niedaleko na Filipiny, gdzie czekać nas będą rekiny, snorkeling, trekkingi przez pola ryżowe Luzonu, rajskie wysepki, Palawan, urocze tarsiery, Czekoladowe Wzgórza oraz długo wyczekiwana Kalinga.

W Indonezji zasiedzimy się w dżunglach Sumatry, przejedziemy skuterem Bali, odwiedzimy plemiona na Sumbie, przemierzymy Bailem Valley w Papui, zobaczymy wschód słońca nad Bromouratujemy żółwie na Gili i zahaczymy o wschód Flores.

Gdy już przekroczymy równik udamy się na koniec świata – do pięknej i dzikiej Nowej Zelandii. Podróżując samochodem, który na jakiś czas stanie się naszym domem, przybijemy piątkę foce wylegującej się na wybrzeżu, przejdziemy Tangariro Alpine Pass, zrobimy sobie selfie z Mount Cook,  zatańczymy na lodowcu Fox Glacier i popływamy w Jeziorze Rotoiti.

Z okien samolotu pomachamy Hobbitom i przeniesiemy się do Ameryki Środkowej – pobawimy się z wyjcami na Belize, nie damy się okraść w Hondurasie, zjedziemy na desce z wulkanu w Nikaragui i pomożemy zwierzętom w Gwatemali.

Duża dawka tequili w Meksyku zaprawi nas przed dalszą podróżą – zanurkujemy w poukrywanych Cenotach, zatańczymy na rynku w miasteczku Oaxaca, odwiedzimy prekolumbijskie miasteczka majów i popodglądamy flamingi na Rio Lagartos.

Z Meksyku już niedaleka droga do USA, a skoro już zostawiliśmy 500 zł za wizę w Amerykańskiej Ambasadzie to w Mieście Aniołów zaopatrzymy się w używany samochód, którym przemierzymy słynne Road 66, zajrzymy w dół Kanionu Colorado, wespniemy się na jedno z drzew w Parku Narodowym Sekwoi, przemierzymy pieszo Yellowstone, pobędziemy hippisami w San Francisco i odnowimy śluby w Las Vegas.

Gdy już przytłoczy nas amerykański klimat ruszymy w stronę Kanady, przez British Columbia i Yukon docierając na Alaskę, by stanąć oko w oko niedźwiedziem.

Tak wygląda plan na dzień dzisiejszy, ALE jak to z planami bywa lubią się zmieniać.
Bilet mamy tylko jeden (do Bangkoku), a w trakcie możemy się gdzieś zasiedzieć lub spotkać kogoś kto nakręci nas na jakiś inny kraj i zmianę trasy.
I to jest najpiękniejszy urok tej podróży – nic nie jest pewne!

EDIT:
Po 4 miesiącach podróży nasz plan całkowicie się posypał – i dobrze! Przestaliśmy jeździć według ustalonego wcześniej schematu, a zaczęliśmy „chłonąć” dane miejsca. Tak oto przeszliśmy z plecakiem kawałek Himalajów, lecieliśmy paralotnią nad Nepalem, odbyliśmy wolontariat w szkole w slumsach, przejechaliśmy samochodem wschodnią część Borneo, odwiedziliśmy ludzi żyjących na głębokich wodach, wylądowaliśmy w Zachodniej Australii, w której przez ponad miesiąc mieszkaliśmy w samochodzie.
Zobaczyliśmy wioski na Fidżi oraz malutką prawie-bezludną wyspę. Wstąpiliśmy do Salwadoru, a do domu wracaliśmy z Kostaryki prze Panamę i Nowy Jork.

Jak widać nie warto planować, bo to życie pisze najciekawsze historie :)

 

 

Także warto przeczytać...

22 Comments

  • Reply PatTravel 23 sierpnia 2015 at 6:46 pm

    Jak jest to tak precyzyjnie zaplanowane, to mam pytanie jaki jest przewidziany czas na całośc podróży?

    • Reply ssandrass 24 sierpnia 2015 at 6:42 am

      póki starszy sił i pieniędzy ;D
      jest opcja, że wrócimy po tygodniu znając moją rozrzutność ;p

      • Reply PatTravel 24 sierpnia 2015 at 8:23 am

        hahaha to piekne :) to w takim razie jaki przewidujecie budżet miesięczny? [nie jestem aż tak ciekawa, tylko zbieram info do wlasnego planu RTW]

        • Reply ssandrass 24 sierpnia 2015 at 9:22 am

          planujemy 35-40 dolarow dziennie na dwójkę :) oczywiście jest to cena uśredniona, bo w Azji często wydamy mniej, a w NZ więcej :)
          Ale w całej Nowej Zelandii i podróżując przez USA-Kanadę naszym domem będzie namiot/samochód, więc liczymy, że przyoszczędzimy chociaż na noclegach :)

          Jaką trasę planujesz? I na kiedy? Może się spotkamy ?:)

          • PatTravel 24 sierpnia 2015 at 10:58 am

            Mam jeszcze duzy chaos w glowie z 1 str interesuje mnie AZJA (mam 2 koncepcje albo dolece do BKK i pozniej Birma, Laos, Borneo, Indonezja, Filipiny; albo transib z Mongolią i Chinami) z Australia i NZ oraz powrot przez SriLankę i Indie … ale z drugiej strony mam ochotę tez na Ameryka Pd. jestem na etapie zbierania info o kosztach/wizach/ …jesli wszystko sie uda to wyjade w nastepnym roku

          • ssandrass 24 sierpnia 2015 at 1:21 pm

            no masz tak jak my – zaczęliśmy od pomysłu z Ameryką Południową, potem pomyśleliśmy o transibie (strasznie chciałabym zobaczyć Mongolię), potem była Azja Środkowa, no i skończyliśmy na takim planie, ale… kto wie!
            trzymam kciuki i dawaj znać jak już będziesz miała jakiś plan i datę! może napijemy się gdzieś piwka na świecie razem:)

          • PatTravel 24 sierpnia 2015 at 4:30 pm

            deal! :) do zobaczenia!

          • agata 15 stycznia 2016 at 4:17 am

            Oj jedźcie do Mongolii! Tam jest przecudownie! Póki co najlepszy kraj w jakim byliśmy, ale ciągle przed nami eksplorowanie Nowej Zelandii, więc kto wie…może zdanie zmienimy ;d Ale kulturalnie na pewno Mongolia wygrywa :)

  • Reply Jo Gasieniec 23 sierpnia 2015 at 7:56 pm

    Pięknie! Życzymy Wam powodzenia i czekamy na zdjęcia z Nowej Zelandii! Jak będziecie pod Mt Cook, to wpadnijcie na kawę do Glentanner, za którym tak tęsknimy ;) Albo do Chamois w Mt Cook Village na dobrą pizzę i dzban piwa ;)

    • Reply ssandrass 24 sierpnia 2015 at 6:41 am

      na dzban piwa – zawsze! :)

  • Reply zlaptrop.com 24 sierpnia 2015 at 9:13 am

    Pięknie!! Będzie to z pewnością podróż Waszego nowego życia :) Z tym planowaniem to tak zawsze na początku jest :) a później i tak się wszystko zmienia! Ale do Nowej Zelandii musicie się udać koniecznie! No i na wyspy Gili! Pozdrawiamy :)

    • Reply ssandrass 24 sierpnia 2015 at 9:22 am

      no tej Nowej Zelandii to doczekać się nie potrafimy!

  • Reply Słowianie w podróży 28 sierpnia 2015 at 6:37 am

    Super! Już nie możemy się doczekać wpisów! :)

    • Reply ssandrass 7 września 2015 at 8:20 pm

      w takim razie musimy często pisać! :D

  • Reply NAKRĘCENI 29 sierpnia 2015 at 6:53 am

    Fantastycznie! My w miarę zgodnie z planem jechaliśmy przez 3 pierwsze miesiące, a potem były ciągłe modyfikacje i zmiany. Za wiele z nich odpowiada Air Asia, która nieoczekiwanie wrzucała super oferty i nie dało się nie skorzystać ;) W każdym razie trochę zazdrościmy, że wszystko przed Wami, a my już powoli zbliżamy się do mety podróży :) Powodzenia!

    • Reply ssandrass 7 września 2015 at 8:15 pm

      u nas pewno będzie tak samo – i w tym cały urok :D
      no my zazdrościmy Wam już od bardzo dawna i trzymamy kciuki za dobre wiatry na drodze :)

  • Reply Marcin Nowak 2 września 2015 at 4:18 pm

    Super. podzielicie się sposobem na „przeskok” z Nowej Zelandii do Ameryki Środkowej jakoś tanio?

    • Reply ssandrass 7 września 2015 at 8:18 pm

      obecnie najtaniej z przesiadką w LA :)
      ewentualnie powrót do BKK i Norwegianem w promocji do NY, stamtąd widziałam już loty w dość dobrej cenie do Nikaragui :)

      ale jeszcze aż tak nie wnikaliśmy w ceny – na razie jesteśmy na etapie marzeń :D i planowania podróży po Azji :)

  • Reply Barbara Radek 6 września 2015 at 1:30 pm

    Bilet na podróż dookoła świata to najbardziej pomysłowy prezent o jakim słyszałam. Takich przyjaciół trzeba doceniać.
    Wszystkiego najlepszego życzę, moc wrażeń z poślubnej podróży.

  • Reply STO historii 24 grudnia 2015 at 8:06 pm

    Z Waszego planu wynika, że następny przystanek to Nowa Zelandia, zgadza się? Jak długo planujecie tu zabawić? Jeśli będziecie w pobliżu Hanmer Springs na PD wyspie to dajcie znać:)

    • Reply ssandrass 27 grudnia 2015 at 11:21 am

      No właśnie plany nam się trochę zmieniły – zresztą cała trasa się troszkę pozmieniała (np.Indie i Nepal w ogóle nie były w planach). Nowa Zelandia zostaje, ale przełożona na ciut późniejszy okres :)

  • Reply W 11 państw dookoła Azji. Nasze TOP 3. - Świat według RostkówŚwiat według Rostków 11 stycznia 2016 at 6:15 am

    […] 7 miesięcy (4 miesiące w tej podróży i 3 miesiące podczas naszego wyjazdu w 2014 roku) zdążyliśmy odwiedzić 11 państw Azji. Birma, […]

  • Leave a Reply

    Current ye@r *