Azja, Kuchnie świata, Malezja, Podróż dookoła świata, Porady, Świat

Świetny street art i jeszcze lepsza kuchnia – witamy w Georgetown!

6 października 2015
geogetown

Do Georgetown – malezyjskiego miasteczka położonego na wyspie Penang, które samo w sobie niczym nas nie urzekło, udaliśmy się z dwóch powodów – by zakosztować tamtejszej kuchni (która uważana jest za jedną z najsmaczniejszych na świecie) i by zobaczyć sławny na całą Malezję street art.

Pierwszy dzień naszego pobytu miał charakter kulinarny.
Jedzenie w Georgetown rzeczywiście jest przepyszne. Chińska dzielnica Chinatown pełna jest malutkich knajpek, restauracji oraz otwartych garokuchni, w których przygotowywane są makarony na wszystkie sposoby, zupy i aromatyczne pierożki dim sum, Little India charakteryzuje się wspaniałymi zapachami świeżych wypieków roti pomieszanych z aromatem kadzideł i curry, a kilka przecznic dalej Malezyjczycy serwują najlepsze nasi lemak i satay’e z wozów na kółkach.

Łatwo się w tym wszystkim pogubić i wszystko wygląda smakowicie, dlatego warto znać kilka podstawowych dań, których, według nas, będąc w Georgetown spróbować TRZEBA.

Kuchnia malajska:

Nasi Lemak

Czyli potrawa ryżowa zawinięta w liść bananowca. Zawartość zależy od tego na co w danym momencie mamy ochotę:  kurczak, jajko, sardynki, sałata, warzywa, orzeszki, smażone rybki  i zazwyczaj pikantny sos. Wszystko najlepiej jeść palcami – mieszając ze sobą składniki.
Cena: 1,50 – 6 RM w zależności od zawartości liścia bananowca.

 Bez nazwy-3

Assam Laksa

Czyli zupa, która zajęła 7 miejsce światowym rankingu najsmaczniejszych potraw na świecie.  Istnieje kilka odmian laksy, jednak to assam jest tą najbardziej charakterystyczną dla Malezji. Zupa ta gotowana jest na rybnym wywarze z makreli. Jest lekko ostra przez dodatek chili i kwaśna przez sok z limonki. Serwowana jest z liśćmi mięty, które dodają jej specyficznego posmaku, z pokrojoną sałatą, cebulą oraz makaronem ryżowym.
Naszym zdaniem świetna na kaca!
Cena:  3,50 – 6 RM za naprawdę dużą miskę zupy.

 IMG_1380

Satay

Czyli szaszłyki składające się z kawałków kurczaka, jagnięciny, wołowiny, kulek rybnych, owoców morza lub warzyw. Garokuchnie dzielą się na te, które podają już gotowe satay’e oraz na takie gdzie samemu przyrządzamy swoje danie na grillu lub we wrzątku. Wszystko polewane jest sosem z orzeszków ziemnych.
Cena: od 0,30 – 5 RM w zależności z czym i jak podany jest szaszłyk

 IMG_1400 Bez nazwy-5

Oraz Ais Kacang, czyli potarty lód polany różnymi słodkimi sosami z dodatkiem kukurydzy, galaretki,liczi, duriana oraz czerwonej fasoli.

Kuchnia chińska:

Dim sum

Dim sum to tradycyjne chińskie pierożki serwowane na śniadanie. W De Tai Tong – restauracji, w której mieliśmy okazję ich skosztować, serwowane są cały dzień. Nie ma kolejek, gdyż dania zamawia się u starszych kobiet, które rozwożą dim sumy w starych żelaznych wózkach. Wybór jest gigantyczny: pierożki z krewetkami, warzywami, kurczakiem, tofu, owocami morza…
Cena: 1 – 6 RM w zależności od ilości i rodzajów pierożków.

 IMG_1207 IMG_1210 IMG_1213

Tajemnicza kaczka

By spróbować tej pieczonej kaczki ludzie zaczynają gromadzić się w pewnej chińskiej kawiarni już od godziny 12.  Nasłuchaliśmy się o niej tyle, że postanowiliśmy wstawić się i my, nie licząc na nic specjalnego, a już na pewno nie wierząc, że codziennie do kaczki mogłyby się ustawiać tłumy. Usiedliśmy więc w kawiarni, zamówiliśmy sok z trzciny, a potem Teh o limo ais (ichniejszą ice tea) i czekaliśmy… Pół godziny, godzinę, półtorej. Już prawie zrezygnowaliśmy gdy nagle zrobiło się wielkie zamieszanie, znikąd pojawiło się z 20 osób, a starszy pan podjechał motorkiem na przyczepie wioząc lśniące w słońcu kaczki.
Kolejka ustawiła się w chwilę więc z przerażeniem ustawiliśmy się i my, by nie brakło. Zamówiliśmy połowę kaczki (BŁĄD: kaczka jest tak gigantyczna, że 1/4 wystarczy na dwie osoby) i cierpliwie poczekaliśmy z pół godziny na nasze zamówienie. Kaczkę zaserwowano nam z ryżem, dwoma sosami (słodkim i lekko pikantnym) oraz wywarem z warzyw.
Kulinarny orgazm był w gratisie.
Cena: 32 RM za połowę kaczki (adres: herbaciarnia na rogu ulic Lebuh Carnarvon i Jalan Cheong Fatt Tze, mężczyzna przyjeżdża między godziną 13, a 15)

 IMG_1253 IMG_1254 IMG_1241 IMG_1240 IMG_1275 Bez nazwy-2 IMG_1296 IMG_1243 IMG_1288 IMG_1291 IMG_1304

Char Kuay Teow

Może być podawany w dwojakiej formie: jako smażony ryż lub jako zupa. Serwowany z kiełkami, jajkiem, z dużą ilością sosu sojowego i kawałkami wieprzowiny (lub kurczaka). Rozgrzewające.
Cena: 3,50 – 6 RM za dużą miskę zupy.

IMG_1638

Wan tan mee

Czyli rosół podany z marynowanym kurczakiem o czerwonym kolorze pieczonym w piecu, z żółtym makaronem (podobnym do tych z zupek chińskich), chrupkami ziemniaczanymi oraz pierożkami z mieloną wieprzowiną i krewetkami.
Cena: 3,50 – 7 za dużą miskę zupy.

IMG_1409

 Oraz Curry Mee, sajgonki Popiah oraz ciasteczka Moon Cake.

Kuchnia indyjska

Roti, Capati i Thosai

I to w każdej możliwej odmianie. Z baraniną, sardynkami, kurczakiem, warzywami. W każdej postaci sprawdza się wyśmienicie. Do tego słodka cebula, ostry sos curry i mamy przekąskę idealną. Samo roti to indyjskie placki, które uprzednio rozbite i rozkręcane smaży się na patelni. Najlepsze w Sup Haamed, które poleca sam Anthony Bourdain!
Cena: 3 – 9 RM w zależności od nadzienia roti.

IMG_1369 IMG_0318 IMG_0320 IMG_0325

Banana Leaf Rice

Czyli ryż podawany na liściu bananowca z ostrym curry, warzywnymi czipsami, puri, jogurtem, warzywnymi sosami i rybnymi lub mięsnymi przystawkami. Danie w całości jedzone palcami.
Cena: 5 – 25 RM w zależności od składników.

IMG_0332

Oprócz tego warty polecenia jest Nasi Kandar oraz Mee Goreng Mamak.

Nie można również zapominać o napojach: o wspomnianej już wcześniej teh o limo ais, (słodka herbata z lodem i sokiem z limonki,  teh tarik, (herbata z pianą), lassi mango oraz świeżo wyciskanych sokach owocowych z arbuza, banana, jabłka czy cytryny.

IMG_1237 IMG_1394

Drugi dzień miał charakter street art’owy. My postanowiliśmy zrobić z tego zabawę. Rozdzieliliśmy się, a osoba, która znalazła i uwieczniła większą ilość murali i rzeźb – wygrywała :)

A skąd w ogóle street art wziął się w Georgetown?

Wszystko za sprawą Ernesta Zacharevica, który przyjechał do miasta na kilka dni, a został na dłużej. BBC nazywa go malezyjską odpowiedzią na Banksy’ego i chociaż naszym zdaniem do mistrza współczesnego street artu wiele mu brakuje, Zacherevic odwalił kawał dobrej roboty.
I chociaż murali w mieście jest sporo…

IMG_1433 IMG_1459 IMG_1426 Bez nazwy-4 Bez nazwy-6 Bez nazwy-1 IMG_1536 IMG_1458 IMG_1472 IMG_1452 IMG_1421 IMG_1530

To jednak najciekawsze są te przestrzenne, które pozwalają się sfotografować z fantazją.

georgetown IMG_1614IMG_1447IMG_1523

Oprócz tego w mieście znaleźć można wiele żelaznych naściennych karykatur, które humorystycznie nawiązują do sytuacji turystycznych i historycznych.

IMG_1336 IMG_1350 IMG_1544 IMG_1542 IMG_1487 IMG_1483 IMG_1424 IMG_1418 IMG_1316 IMG_1311

Do Georgetown, powinien przyjechać każdy kto chciałby zakosztować prawdziwej malezyjskiej kuchni i każdy, kto doceni humorystyczny street art, a po kilkudniowym pobycie na wyspie warto udać się do Cameron Highlands, do którego wybraliśmy się i my!

______________________________________________________________________________________________________

Informacje praktyczne:

♥ Z AoNang do Georgetown dostaliśmy się autobusem za 800 bhatów (80 zł). Da się taniej, nie mieliśmy jednak czasu na negocjacje, gdyż autobus odjeżdżał za godzinę (7:30 i 10:30).
♥ Przejście graniczne między Tajlandią i Malezją jest bardzo sprawne. Dla Polaków nie obowiązują wizy przy pobycie turystycznym do 90 dni.  Wystarczy okazać ważny paszport.
♥ 1 RM – 0,95 zł
♥ W Georgetown na wyspie Panang spaliśmy w hostelu S Jahlan Enterprise za 30 RM za pokój dwuosobowy z wiatrakiem i łazienką na korytarzu.
♥ Miasteczko jest niewielkie więc spokojnie można je zwiedzać pieszo. Do dalszych odległości polecamy sprawnie działający system autobusów (nr 101 dowiezie was w każde z możliwych miejsc, cena 1,40 RM).
♥Mapkę z zaznaczonymi muralami i rzeźbami znajdziecie tutaj:  https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zfP8JNnikALg.kaUN6WQlZsuE&hl=en_US

Także warto przeczytać...

8 Comments

  • Reply Bella Mare Corfu 9 października 2015 at 3:59 pm

    Najsmaczniejsze potrawy są w kuchni greckiej , musak , owoce morza , pasticjio ,i wiele innych .

  • Reply Pocztówki z Cameron Highlands. - Świat według RostkówŚwiat według Rostków 23 listopada 2015 at 3:20 pm

    […]  1 RM = około 0,90 zł ♥ Do Cameron Highlands (a właściwie do Tanah Rata) dostaliśmy się z Georgetown autobusem za 38 RM (około 37 zł). Warto poszukać bo najczęstszą padającą w biurach podróży […]

  • Reply Nitki w drodze 25 listopada 2015 at 11:57 am

    RAAJ!!! Dosłownie jedzeniowy raj! Musimy tam zostać chyba kilka dni, żeby na zapas się najeść :D Co do podróżowania po Malezji, to może podpowiecie, czy są na miejscu dostępne małe vany/ busy do wynajęcia z kierowcą? W Tajlandii, gdzie byliśmy w kilka osób było to lepiej opłacalne. Do Malezji niedługo jedziemy też w grupie i się zastanawiam, czy taka opcja wchodzi w grę..

    • Reply Świat według Rostków 27 listopada 2015 at 1:42 pm

      szczerze mówiąc nie znaleźliśmy i nie widzieliśmy takiej opcji, ale też nie szukaliśmy – więc kto wie :)
      zazwyczaj na dworcach autobusowych są tablice z rozkładem i ceną i (w przeciwieństwie do Tajlandii) nie podlegają negocjacja :p
      Ale też chyba pierwszy raz spotkaliśmy się z tak nowoczesnymi autobusami w Azji (nawet tymi najniższej klasy): klima, rozkładane fotele, poduszki itp, full komfort :D

      planujecie tylko kontynentalną część czy Borneo też ?:)

      • Reply Nitki w drodze 29 listopada 2015 at 10:41 pm

        Raczej kontynentalną. Jedziemy z naszym niespełna rocznym dzieckiem, więc musimy trochę dostosować wolniejsze tempo podróży i przemieszczania się do Maluszka. Na Borneo nie wiem, czy starczy nam czasu, choć będziemy na miejscu miesiąc. Klima faktycznie w autobusach ustawiona jest na full bez możliwosci skręcenia? :D

  • Reply Podróż poślubna dookoła świata? Dlaczego nie! - Świat według RostkówŚwiat według Rostków 21 stycznia 2016 at 5:51 am

    […] dzikie Boreno, poszukamy Łowców Głów, napijemy się herbaty w Cameron Highlands, zjemy kaczkę w Georgetown, odwiedzimy orangutany i spenetrujemy kilka jaskiń.  Stamtąd już niedaleko na Filipiny, gdzie […]

  • Reply Ania (Fabryka czasu ulotna) 27 marca 2016 at 11:35 pm

    Jakie miejsce!

  • Reply Azja - ceny transportu, atrakcji i noclegów. - Świat według RostkówŚwiat według Rostków 5 kwietnia 2016 at 2:39 am

    […] Świetny street art i jeszcze lepsza kuchnia – witamy w Gergetown. […]

  • Leave a Reply

    Current ye@r *