Australia, Australia i Oceania, Porady, Świat

Podróż samochodem po Australii – informacje praktyczne.

2 kwietnia 2016
AUSTRALIA infopraktycze

W Australii spędziliśmy 36 dni. To zdecydowanie za krótko, żeby poznać tak ogromny kraj, ale wystarczająco by popełnić tyle błędów, żeby się czegoś nauczyć i przekazać tę wiedzę dalej :)
Ten mini poradnik ma za zadanie pomóc w organizacji własnego roadtripa po tym pięknym i olbrzymim kraju.

Dla niewtajemniczonych:
-Nasza trasa rozpoczynała i kończyła się w Perth
-Przejechaliśmy ponad 12 tysięcy kilometrów
-W swojej podróży skupiliśmy się głównie na Australii Zachodniej oraz Terytorium Północnym.
-Byliśmy tam podczas trwania australijskiego lata: styczeń-luty
-Wszystkie noclegi spędziliśmy w samochodzie, dlatego niestety nie możemy wypowiedzieć się na temat zakwaterowania.

No to jedziemy!

Wynajem samochodu:

♥ Według nas samochód to najwygodniejsza opcja na zwiedzanie Australii – jesteśmy wolni, niezależni, a do tego mamy gdzie spać :) Poza tym wyjście w środku nocy z samochodu i zobaczenie nad sobą miliona gwiazd jest niedopisania i żaden, powtarzam ŻADEN hotel nie może się z tym równać
♥ Ważne jest by już na początku zrobić dobry research i na kilku stronach porównać ceny samochodów, które mogą się różnić nawet i o 40%.
♥ Zanim naciśniemy magiczny przycisk zarezerwuj warto przeczytać regulamin. Często cena podana na stronie nie jest ostateczna, a w warunkach wypisane jest mnóstwo ukrytych kosztów.
♥  Warto pamiętać, że firmy narzucają limity odległości i kilometrów. Limit kilometrów polega na tym, że licznik nie może przekroczyć danej liczby, a każdy kolejny kilometr jest płatny. Limit odległości polega na tym, że nie możemy wyjechać dalej niż ileśset kilometrów od wypożyczalni. W taki limit wkopaliśmy się my (500 km od Perth). W takim wypadku wszystkie szkody i wypadki, które wydarzą się poza wyznaczonym limitem pokrywa najemca.
♥  Ważna jest również kwestia ubezpieczenia. Praktycznie wszystkie firmy pobierają kaucje, która jest wkładem własnym. Jest to zazwyczaj aż 3000 AUD (około 8000 zł). Można „zbić” wkład własny wykupując ubezpieczenie, które zazwyczaj jest równwartości wynajmu samochodu. (Nam zaproponowano ubezpieczenie za 1500 zł, co redukowało wkład własny do 300 AUD, więc podziękowaliśmy). Pamiętajcie, że kaucje odzyskacie (jeżeli oczywiście nic się nie wydarzy), a wkład w ubezpieczenie już nie.
♥  Warto otworzyć także zakładkę: młody kierowca (sprawdzić czy nie naliczana jest opłata za wiek poniżej 25 lat), zakładkę „prawo jazdy” (sprawdzić czy nie potrzebne jest międzynarodowe w języku angielskim), zakładkę „opis samochodu” (sprawdzić czy auto posiada klimatyzacje – niezbędne przy 50 stopniowym, outbackowym upale) oraz zakładkę „karta kredytowa” (praktycznie każda firma wymaga karty kredytowej lub debetowej wypukłej na nazwisko KIEROWCY)
♥ Przy odbiorze koniecznie sprawdźcie samochód – zaznaczcie każdą rysę, wgniecenie, najlepiej jeszcze sfotografujcie.

Rzeczy niezbędne:

♥ „Puszka do ładowania”, czyli urządzenie z kabelkiem, które pozwoli Ci ładować aparaty, laptopy – wszystko to co nie jest na kabel usb.
♥ Ładowarka samochodowa USB (na telefony, smartfony, tablety, czytniki ebooków, powerbanki)
♥ Śpiwór – rzecz niezbędna, jeżeli zamierzasz spać w samochodzie. Dni są gorące, ale nocą temperatura, szczególnie na pustyniach, spada, nawet i do 0 stopnia.
♥ Butla gazowa i kuchenka turystyczna, dzięki którym będziesz mógł ugotować swój wymarzony obiad z widokiem na góry, nad jeziorem, w parku narodowym lub na plaży. Samodzielne gotowanie znacznie zmniejsza wydatki.
♥ Garnki, sztućce, nóż – niezbędne do gotowania.
♥ Płyn do mycia naczyń + gąbeczka/ręcznik.
♥ Mapa (koniecznie Marco Polo z zaznaczonymi najpiękniejszymi trasami, dla których warto nadrobić drogę), ulotki, biuletyny, książeczki informacyjne zebrane z Informacji Turystycznych w większych miastach.
♥ Dobra muzyka/audiobooki – konieczny ‚must’. Drogi w Australii potrafią ciągnąć się w nieskończoność, warto zatem mieć coś co umili czas.
♥ Mokre chusteczki, papier toaletowy (nawet na outbacku i w buszu papier toaletowy raczej był w ubikacjach, mimo to wart go ze sobą wziąć), kosmetyki, apteczka (gorączka, ból brzucha, zgaga, biegunka, plastry, tabletki do uzdatniania wody – to absolutna konieczność, gdyż apteki znajdują się tylko w większych miejscach, a nie chcesz chyba jechać 1000 km z bolącym zębem, prawda?)
♥ Drobne na BBQ – zazwyczaj 20 centów za 15 minut oraz na pralnie – zazwyczaj 2-4 dolary za pół godziny prania/suszenia.
♥ Opcjonalnie: jeżeli zamierzasz podróżować po outbacku, warto zaopatrzyć się w odpowiednie narzędzia i kanister.

Polecane produkty spożywcze:

♥ Tutaj wszystko zależy od upodobań. Australia jest naprawdę droga dla przeciętnego turysty, więc w naszym wypadku w grę wchodziły skromne, studenckie obiady, od czasu do czasu umilone lodami, arbuzem lub Snikersem na promocji.
♥ Wszystkiego rodzaju sosy w puszkach (długo wytrzymują, są w miarę smaczne, a w większych supermarketach często są na nie promocje). Jedna puszka starczała nam zazwyczaj na dwa obiady.
♥ Makarony/ryż – długo wytrzymuje, nie psuje się, pasuje do wszystkiego.
♥ Sól, cukier – do herbaty, jajecznicy, solenia wody.
♥ Zgrzewka wody – na krótkie trekking, mycie zębów. Puste butelki można napełniać wodą pitną, w niektórych parkach lub wodą z kranu, którą potem będziemy mogli umyć naczynia.
♥ Napoje kolorowe – no bo ile można pić tylko wodę? Puszki Pepsi, Fanty lub przepysznego australijskiego Kirksa, można kupić w dobrej promocji w zgrzewkach pakowanych po 24 sztuki.
♥ Zupy w puszkach, zupki chińskie.
♥ Konserwy – makrele, sardynki. W połączeniu z cebulką i chlebem dają szybką przekąskę w ciągu dnia, gdy słońce nie pozwala gotować.
♥ Jajka – na śniadanie.
♥ Tosty. Pieczywo w Australii jest naszym zdaniem paskudne (oczywiście kupujemy najtańsze, więc nie ma co się dziwić). Chleb tostowy jest słodki i niedobry, ale po zrobieniu z niego tostów na BBQ – zjadliwy.
♥ Płatki śniadaniowe – kupiliśmy dwie gigantyczne paki (każdy miał swoje ‚widzimisie’), które starczyły na cały miesiąc
♥ Herbata, kakao, kawa.
♥ Jeśli ktoś lubi dobrze pojeść – żaden problem. W supermarketach znaleźć można ogromny wybór świeżych ryb, mięsa, wędlin, serów, owoców morza,sushi i gotowych dań.

Dobre rady:

♥ Zakupy warto robić w południe, kiedy większość supermarketów wystawia na sprzedaż rzeczy „quick sale”, którym kończy się data ważności (żółta lub biała naklejka na opakowaniu). Przecenione są nawet o 90%. Nam udało się tak kupić mleko za 50 centów, kakao za 20 centów (pierwotna cena to 7 dolarów!), batoniki owsiane za 40 centów (normalnie za 5 dolarów), itp.
♥ Zatrzymując się na nocnych postojach najlepiej zaparkować tak, by rano słońce nie wschodziło z naprzeciwka. Fakt – widoki piękne, ale od 5 już nie będziesz umiał spać.
♥ Nie parkuj pod drzewami – burze, silny wiatr, spadające gałęzie i robactwo.
♥ Kup spray na muchy. Nie żałuj tych 3 dolarów. Szybko zrozumiesz dlaczego.
♥ Nie śpij w miastach i na campingach dziennych. W sezonie strażnicy mogą wlepić mandat w wysokości nawet i 300 dolarów. Od osoby.
♥ Bierz pd uwagę odległości – to co na mapie wydaje się niewielkim odcinkiem, w rzeczywistości jest 600 kilometrową drogą. Odległości między dużymi miastami często sięgają nawet 1000-1500 km. Trasę planuj z głową, tak by starczyło Ci na wszystko czasu. Czasem warto odpuścić nadrabianie kilkuset kilometrów.
♥ Przyjeżdżaj do parków narodowych wcześnie rano. Powód? Piękne światło, zwierzęta, które budzą się do życia oraz cała miejscówka tylko i wyłącznie dla Ciebie.
♥ Warto pamiętać, że Australia jest domem dla wielu zwierząt, które przechodzą przez ulicę kiedy chcą. Wskakujące pod koła kangury, pasące się na środku jezdni bawoły, przebiegające stada emu  – to norma. Dostosuj prędkość tak, by mieć czas wyhamować, bo widok rozjechanego na drodze kangura złamie Ci serce.
♥ Jeżeli, tak jak my, nie masz lodówki turystycznej, to rzeczy typu mleko lub masło trzymaj pod nogami lub w schowku, czyli w miejscu, w którym wieje klimatyzacja.

Aplikacja WikiCamp:

♥ Niezbędna podczas podróży po Australii. Dzięki niej znajdziesz wszystkie info dotyczące darmowych campingów, toalet, prysznicy, parków z BBQ i miejsc z wifi.
♥ Przez pierwsze 14 dni aplikacja jest darmowa. Wykupienie jej na czas nieokreślony to kwota 24 zł.
♥ Dostępna jest offline, więc nie trzeba być podłączonym do sieci.
♥ Dzięki niej przez 36 dni w Australii ani razu nie zapłaciliśmy za nocleg, prysznic czy inne udogodnienia.

Wifi:

♥ O darmowe wifi najłatwiej w większych miastach.
♥ Wiele miejsc ma ‚street wifi’, czyli sieć działającą na terenie całego miasta.
♥ W dużych miastach szukaj Red Roostera z nielimitowanym dostępem do internetu. Zdarzało się, że siedzieliśmy pod nim pół nocy  w samochodzie. Zero ograniczeń.
♥ Darmowe wifi złapać można w McDonaldach, bibliotekach, Visitor Center, stacjach benzynowych, informacjach turystycznych, galeriach handlowych. Czasem warto przejechać się po mieście i poszukać gdzie jest zasięg.
♥ Sieć publiczna ma często limity na pobieranie plików, a jeżeli się je przekroczy to zostaje się odłączonym od Internetu. Na stałe.
♥ Niezawodny jest też Bank Commonwealth, który w godzinach pracy dostarcza sygnału na pół ulicy.

Benzyna:

♥ Ceny benzyny różnią się znacząco w zależności od regionu. Zdarzyło nam się płacić za paliwo 1,10/litr, a były miejsca, w których tablice BP i Shella wskazywały 2 dolary/litr. W większych miastach (jak Perth) cena benzyny najdroższa jest w środę, później maleje osiągając cenę nawet dolara, we wtorek.
♥ Jak już wspomnieliśmy, odległości w Australii są gigantyczne. Warto więc dobrze rozplanować „zapasy”, żeby nie brakło nam benzyny gdzieś w trasie, gdzie auto przejeżdża średnio raz na godzinę.
♥ Wyrobienie karty zniżkowej pozwala na zaoszczędzeniu 4 centów na litrze.
♥  Zaoszczędzić na benzynie można również robiąc zakupy w dużych supermarketach jak np. Coles. Z paragonem dostajemy zniżkę na paliwo na wybranych stacjach.
♥ Najdroższa benzyna jest w Roadhousach – zajazdach, które znajdują się setki kilometrów za miastem. Tankuj tam tylko w razie konieczności.
♥ Praktycznie na każdej stacji benzynowej można płacić kartą kredytową, ale warto mieć ze sobą gotówkę, w razie gdyby terminal był zepsuty.
♥ Staraj się nie ryzykować i nie napełniać baku na ostatnią chwilę. Bywa, że zaznaczony na mapie Roadhouse jest zamknięty poza sezonem.

Pory roku w Australii:

♥ Nie będziemy rozpisywać się na ten temat, bo specjalistami od tego nie jesteśmy, ale z własnego doświadczenia możemy powiedzieć, że idealną porą na zwiedzanie południa i zachodniej części jest australijskie lato (grudzień-luty). Temperatura jest przyjemna i nie pada. Odradzamy północną część kraju w tym okresie. Pada często i większość atrakcji jest pozamykana. Naturalne baseny i wodospady „odwiedzają” wtedy krokodyle, więc pływanie jest zabronione. Piękne parki: Kakadu oraz Litchfield, były w 90% nieprzejezdne. Jest to też pora irytujących much i komarów. Lato na outbacku to 50 stopniowy upał.
♥ Lepsze i pewniejsze informacje na ten temat znajdziecie u Julii z Where is Juli, która jest specjalistką od Australii.

Holiday Pass:

♥ Jest to karta, która pozwala przez 4 tygodnie wjeżdżać do Parków Narodowych znajdujących się w Australii Zachodniej. Nie obowiązuje w Monkey Mia i kilku innych mniejszych rezerwatach.
♥ Koszt karty to 44 dolary i jest ona biletem grupowym obowiązującym na konkretne auto (przy kupnie spisywana jest rejestracja pojazdu).
♥ Kupić można ją w każdym większym miasteczku, w informacji turystycznej, a czasem w niektórych Parkach Narodowych.
♥ Jeżeli nie uda Ci się kupić karty, a przed Tobą pierwszy Park – nic straconego. Zapłać normalnie bilet wstępu, a przy zakupie Holiday Pass odliczą Ci daną kwotę.
♥ Zastanów się kilka razy czy taka karta będzie Ci potrzebna. Nie do wszystkich Parków wymagana jest opłata i może się okazać, że przepłacisz. Sprawdźcie to planując swoją podróż.

 

Jeżeli planujesz swoją podróż po australijskich bezdrożach i masz jakieś pytania – pisz! Postaramy się pomóc : )

 

 

 

Także warto przeczytać...

10 Comments

  • Reply Marta Szatańska 3 kwietnia 2016 at 6:58 pm

    Wow ile przydatnych informacji!

    Wypożyczenia auta wygląda na sto razy bardziej skomplikowane, niż w USA :o

    • Reply Świat według Rostków 4 kwietnia 2016 at 2:04 am

      Może nie bardziej skomplikowane, ale na więcej rzeczy trzeba zwrócić uwagę, bo można się wkopać :p
      w Stanach to przychodzisz, bierzesz kluczyki i wychodzisz :D

  • Reply Natalia 4 kwietnia 2016 at 10:56 am

    hej Kochani! to może zacznę trochę inaczej… jestem z Wami od dłuższego czasu czyli jeszcze długo zanim Rostek się oświadczył;D zaglądam, czytam ale nigdy tej obecności nie zaznaczałam. W tym przypadku jednak musiałam napisać! od lat marze o podróży do Australii, tak bardzo, że udało mi się tym marzeniem zarazić mojego narzeczonego:) Za dwa lata ślub, a podróż poślubna ma być do Australii, jednak ja już dzień w dzień przeglądam zdjęcia na fb Australii i marzę, żeby zobaczyć kangura:D Wasz wpis na blogu o tym miejscu baaardzo mnie zainteresował ponieważ też planujemy zwiedzanie samochodem ( kierunek południe:)). Dzięki za tyle cennych rad, które być może kiedyś nam pomogą bo marzenia o podróżach się spełniają, prawda? Wy chyba najbardziej możecie to potwierdzić. Czekam na kolejną dawkę informacji z Waszej podróży i życzę wszystkiego dobrego!
    pozdrawiam, Natalia

    • Reply Świat według Rostków 4 kwietnia 2016 at 3:53 pm

      Cieszymy się, że jednak postanowiłaś się ujawnić i napisać! To właśnie tacy ludzie jak Ty dają nam jeszcze większą radość z pisania tego bloga :)
      Plan macie świetny, Australia jest przepiękna i nie można wyobrazić sobie lepszego miejsca na podróż poślubną – tutaj znajdziecie po prostu wszystko :)
      Jeżeli będziesz miała jakieś pytania przed wyjazdem – pisz, tu, na maila lub osobiście do któregoś z nas :)

      Marzenia są po to, żeby je spełniać :)

  • Reply Carrolyn 17 czerwca 2016 at 6:27 am

    Cześć :)
    Przypadkowo trafiłam na Waszego bloga ponieważ poszukuję informacji o Australii w praktyce. Planujemy z mężem wyjazd w styczniu na około m-c „gdzieś”. Australia fascynuje nas od dawna i w sumie na nią się nastawiamy ale no właśnie – koszta nas przerażają. Nie ukrywam, że po przeczytaniu Waszych rad jakoś bardziej pozytywnie spojrzałam na to. Myślimy o wynajęciu campera ale widzę, że Wy dawaliście radę w mniejszym aucie? jak wyglądała w Was kwestia zakupu butli i kuchenki gazowej? wszystko na miejscu? jeśli to nie tajemnica w jakiej mniej – więcej sumie się zamknęliście (pomijając bilety lotnicze). Ewentualnie może polecacie jakieś inne ciekawe miejsce na taki styczniowy wypad? dziękuję z góry za pomoc :). Karolina

    • Reply Sandra 17 czerwca 2016 at 9:27 am

      Styczeń to zdecydowanie najlepszy miesiąc na odwiedzenie Zachodniego Wybrzeża, nie polecamy natomiast północy kraju bo w tym okresie większość dróg jest nieprzejezdna.
      Jeśli chodzi o samochód to spokojnie daliśmy radę w zwyczajnej osobówce, auto 4×4 przydaje się jeżeli chce się dojechać w bardziej dziewicze rejony Australii, natomiast kamper jeśli jedzie się większą rodziną/ekipą i chce się biwakować :)
      Kamper jest też 4 razy droższy od zwykłej osobówki, chyba, że znajdzie się jakąs promocję lub relocation deal :)

      Mieliśmy swoją kuchenkę gazową kupioną w Decathlonie, a na miejscu na stacji benzynowej kupiliśmy butlę gazową (warto poszukać informacji w internecie jaki jest najpopularniejszy rodzaj butli i kupić pod to kuchenkę w Polsce :) ). Na miejscu również można ją nabyć za około 50-150 dolarów.

      Niestety nie potrafimy określić kosztów, bo nie wiemy ile dokładnie wydaliśmy na benzynę, która była najdroższa z wszystkich wydatków.

      Jeżeli chodzi o miejsca na styczniowy wypad to polecamy Maroko, Malezję, Indonezję, Gwatemalę lub Filipiny :)

      • Reply Carrolyn 17 czerwca 2016 at 11:26 am

        Super, bardzo dziękuję za odpowiedź. Na pewno dużo mi rozjaśniłaś :). Chyba jednak będzie grana Australia :))). Faktycznie ceny kampera są zaporowe, jakoś nie braliśmy pod uwagę zupełnie osobówek – miałam fart, że trafiłam na Waszego bloga :D.Oczywiście już studiuje pozostałe relacje :). Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzięki :)

        • Reply Sandra 17 czerwca 2016 at 11:32 am

          jakbyście mieli jakieś pytania to pisz na maila lub na naszego fanpejdża :)

  • Reply Kamil 3 maja 2017 at 5:38 am

    Hej! Super post, dosyć mocno odzwierciedla to, o czym ostatnio myślimy z dziewczyną. Dużo praktycznego info, ale brakuje mi tylko jednego: jesteście w stanie określić (chociaż z jakimś przybliżeniem) ile wydaliscie w trakcie tych 36 dni? Taka informacja mocno przydałaby się nam przy szacowaniu swoich możliwości finansowych ;) Dzięki!

    • Reply Sandra 8 maja 2017 at 6:09 pm

      Niestety po pobycie w Australii baliśmy się spojrzeć na konto, więc nie wiemy ile :p

    Leave a Reply

    Current ye@r *