Porady, Świat, Wietnam

Recenzja książki „Czołem, nie ma hien” Andrzeja Mellera [+KONKURS]

19 czerwca 2016
czolem

Jeżeli ktoś zapytałby  o mój ulubiony region na świecie bez zawahania odpowiedziałabym, że Azja, a już szczególnym sentymentem darzę Wietnam, w którym rozpoczęliśmy swoją przygodę z tym niezwykłym i magicznym kontynentem. Dlatego też bardzo ucieszyłam się, gdy usłyszałam o książce Andrzeja Mellera „Czołem, nie ma hien”.

Przyznam szczerze, że o autorze nigdy wcześniej nie słyszałam, ale gdy po krotce zapoznałam się z jego biografią wiedziałam, że jego książka na pewno przypadnie mi do gustu i się nie pomyliłam. Andrzej Meller to zapalony reporter, podróżnik, dziennikarz i korespondent wojenny, mieszkający z żoną  w Azji od kilku lat. Pracuje nad kolejnymi książkami, a ja z niecierpliwością będę czekała na premierę.

Prawie 400 stronicowa książka może początkowo zniechęca objętością, lecz już po chwili czytania wiedziałam, że będę czuła niedosyt. Lektura napisana jest lekkim piórem, a perypetie bohatera, który tak naprawdę cofa się w cień i jest jedynie narratorem-obserwatorem, nie raz rozśmieszyły mnie do łez.

Meller całą 3 letnią wiedzę dotyczącą kraju przekazuje poprzez historie napotkanych ludzi, którzy w większy lub mniejszy sposób wpływają na jego odbiór państwa: zaczynając od spotkania z taksówkarką na lotnisku w Ho Chi Minh, a kończąc na historii dwudziestoczteroletniego rapera Nguyen Vu Son.
Poznajemy Loan i Martina prowadzących niewielki hotel My My, romantyczną historię Mich i Bitch, którzy kupili sobie dziecko, Tommiego, który w Mui Ne naprawiał deski, gejowskiego kamerzystę Phonga, Żenię i Wołodia, którzy rzucili wszystko i otworzyli szkołę ‚Kite Rabbit’, funkcjonariuszkę z sierocińca Phu Hai, mistrza Le, który wtajemnicza autora w świat Wietnamu… a to tylko kilku z wielu postaci przewijających się przez książkę.

Meller w interesujący sposób opowiada również o historii kraju. Nie zanudza datami i wietnamskimi nazwiskami, lecz przez pryzmat odwiedzanych miejsc nawiązuje do sytuacji politycznych i historycznych państwa. Barwnie przedstawia rządzące partie, wszechobecny komunizm i propagandę, a małe detale, które zauważa podczas swoich kilkudniowych podróży oraz ciekawe spostrzeżenia, budują obraz państwa i jego społeczeństwa. Książka wzbogacona jest o zdjęcia oraz ilustracje autora, co dodatkowo dodaje jej uroku , a każdy rozdział to początkowo niezrozumiały tytuł z wietnamskim cytatem, który pod koniec rozdziału nabiera znaczenia.

Poprzez zabawne, a czasem i niebezpieczne sytuacje przedstawia realia Wietnamu, a także przeplatający się ze sobą świat narkotyków, świat skorumpowanej policji, mafii, przestępstw, seksturystyki oraz świat alkoholu. Nie koloryzuje, nie ubarwia, przedstawia taką rzeczywistość jaką odnalazł tam na miejscu.

Na 400 stronach autor zawarł kwintesencję Wietnamu, a ja czytając książkę nie raz oczyma wyobraźni przenosiłam się do kraju wujka Ho. Książkę zdecydowanie polecam zarówno tym, którzy wybierają się do Wietnamu, jak i tym, którzy już tam byli. Niejednokrotnie „Czołem, nie ma hien” pomagało mi zrozumieć sytuacje i wydarzenia, których byłam świadkiem podczas naszej wizyty, a których wtedy nie rozumiałam i wydawały mi się co najmniej nietypowe. Nie rozumiałam dlaczego Da Lat wygląda jak europejskie miasteczko, w Mui Ne dziwił mnie widok kolorowych latawców, nie miałam pojęcia, że niejednokrotnie zamawiałam na stoisku ‚ulicę’, a nie zupę pho, bo wystarczył źle rozłożony akcent, a słowo zmieniało swoje znaczenie i nie zdawałam sobie sprawy co kryje się w spelunach Sajgonu pod wypłowiałym szyldem ‚Massage’

Więc jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego lata w Wietnamie noszą nazwy zwierząt, co to jest baby massage, dlaczego w Mui Ne jest tylu Rosjan i dlaczego właściwie nie ma hien, to koniecznie przeczytajcie książkę Andrzeja Mellera.

Książka swoją premierę miała 15 czerwca, a Wy możecie ją kupić na stronie Empiku, o tutaj.

ksiakza

 

Lub… wygrać!

KONKURS!

Dzięki Wydawnictwu Znak Literanova mamy do rozdania dwie książki, a jako, że bardzo lubimy zdjęcia, to konkurs będzie fotograficzny, w dwóch kategoriach :)

1. Moja Azja – czyli zdjęcia nawiązujące tematyką do tego barwnego kontynentu (może to być fotografia przedstawiająca azjatycki krajobraz, sytuację, potrawę lub kulturę, a zdjęcie niekoniecznie musi być wykonane w Azji )

2. Historia drugiego człowieka – czyli zdjęcie przedstawiające relację z drugą osobą.

Na zdjęcia z krótkim opisem czekamy do 27 czerwca.
Fotografie prosimy przesyłać na adres: swiatwedlugrostkow@gmail.com
Jury w składzie Sandra i Rostek wybierze najciekawszą pracę w każdej kategorii :)

Także warto przeczytać...

1 Comment

  • Reply 10 pomysłów na świąteczny prezent dla podróżnika. - Świat według RostkówŚwiat według Rostków 5 grudnia 2016 at 12:11 pm

    […] Into Americas? Kto nie będzie miał ochoty poczuć atmosfery Wietnamu pochłaniając jednym tchem książkę Andrzeja Mellera „Czołem, nie ma […]

  • Leave a Reply

    Current ye@r *