Na samym szczycie Manhattanu po oby dwóch stronach Central Parku rozciągają się dwie charakterystyczne dzielnice. Dzielnice elity: Upper East i Upper West Side.
Upper East Side to blask, klasa i szyk. Wzdłuż 5 Alei rozciągają się najbardziej ekskluzywne mieszkania. Niektórzy mieszkańcy żyją tu od dziesięcioleci i nie mają zamiaru rezygnować z apartamentów, które stanowią wspaniałą lokatę kapitału.
Tutaj wszystko jest prostsze.
Mieszkańcy tej dzielnicy, wyżej wspomniana elita, nic nie musi. Może ewentualnie chcieć.
Owa elita nie musi martwić się o takie przyziemne rzeczy jak otwieranie drzwi. Zadba o to odźwierny, który za każdym razem z uśmiechem na twarzy otwiera drzwi przed kolejna ms Perry i pyta jak minął dzień mr Smith, mimo, że wspomniani osobnicy nawet na niego nie spojrzą. Ów odźwierny wygląda elegancko, w garniturze, często ze śmieszną czapeczką na głowie, w idealnie wyprasowanej koszuli. Czy śnieg czy deszcz czy słońce. Zawsze uśmiechnięty, zawsze pełen klasy.
Owa elita nie boi się deszczu. Wychodząc ze swojej czarnej limuzyny lub zamówionej taksówki od razu ląduje pod zadaszeniem prowadzącym do budynku. Żadna kropelka wody nie może zmoczyć drogiej sukienki od Coco Chanel czy też garnituru od Armaniego.
Owa elita nie musi dbać o swoje pociechy, jeśli nie ma na to czasu. Swojego psa w każdej chwili podrzucić może do psiego przedszkola, w którym zwierzęta rozdzielone są na te małe i te duże. W środku profesjonalna obsługa nie tylko wyczesze i wypachni przyjaciela człowieka, ale także da mu troszkę miłości, poprzytula i zabawi.
Owa elita nie musi martwić się o reprezentatywny wygląd swojej kamienicy. Każda posiada swojego ogrodnika, który zadba by to właśnie jego wejście do budynku było jak najbardziej ekskluzywne.
Owa elita nie musi dzwonić po taksówkę. Od razu po wyjściu ze swojego apartamentu, ów odźwierny charakterystycznym gestem woła taksówkę, a ta jakby znikąd się pojawia, z nadzieją na duży napiwek.
Owa elita nie pierze w domu. Pierze na mieście.
Owa elicie nie wystarcza bliskość Central Parku, większość ma ogrody i tarasy z kwiatami na dachach swoich mieszkań.
Podobnie na Upper West Side, dzielnicy po drugiej stronie Parku. Po ulicach między pięknie utrzymanymi kamienicami przechadzają się rodziny z dziećmi godne szlacheckiego tytułu.
Dzielnice elity potrafią zasmucić. Przechadzając się po ich uliczkach, po uliczkach najbardziej zamożnych i wpływowych sekcji Nowego Jorku każdy może poczuć się.. po prostu biedny.
Wyciągnijmy jednak z pobytu tutaj to co najlepsze! Niech zmobilizuje nas myśl, że w każdej chwili spotkać możemy, mieszkającego tutaj Woody Allena i przekonać go do zrobienia kolejnego filmu w Polsce. Istnieje duża szansa na złapanie autografu od pomieszkującej w tej dzielnicy Lady Gagi czy Madonny, lub pośmianie się z dowcipów jednego z najlepszych komików Rickiego Gervais.
Zjedzmy pysznie!
Zjedzenie taniego śniadania, gdzie obsługa nie będzie patrzyć na Ciebie jak na dziwaka, graniczy praktycznie z cudem.
Ciekawą alternatywą może być Levain Bakery. Malutka piekarnia z ciasteczkami chrupiącymi na zewnątrz i ciepłymi w środku. Dark chocolate chip peanut butter rozkochał nas od razu. Ciastka są słodkie i sycące dlatego za 3 dolary dwie osoby mogą najeść się w zupełności. Najlepiej na ławeczce przed piekarnią obserwując ekskluzywne życie elity.
Jeśli ktoś nie lubi aż tak słodkich śniadań musi zajrzeć po amerykański odpowiednik polskiego ptysia. W Beard Papa’s Cream Puffs za niecałe 2 dolary można zobaczyć jak za pomocą magicznej maszyny ekspedientka wypełnia delikatne ciasto różnymi masami. My skusiliśmy się na ich oryginalny wyrób, ale wybór jest ogromny! Smaki herbaciane, kokosowe, dyniowe, czekoladowe, z masłem orzechowym, dulce de leche.
Dla lubiących zjeść syto Upper West Side przygotowało Mila Cafe, gdzie najeść można się smaczną kanapką pastrami z colesławem. Wszystko podawane jest na starych tacach i papierowych talerzykach co powoduje, że całkowicie zapomina się o życiu toczącym się na zewnątrz. Minusem są tam drogie napoje, dlatego będąc tam latem warto wziąć przekąskę na wynos.
Obiadu lepiej nie jeść w środku, gdyż zabije nas ‚tip za stolik’, który często stanowi 20 % ceny posiłku. Weźcie pudełeczko Taste of Mine od Luke’s Lobster, usiądźcie na chodniku przed knajpką, nie zważajcie na wzrok kobiety ze złotą biżuterią i zjedzcie pyszne kanapki z homarem, krabem i krewetkami, popijcie wodą z Mine i zagryźcie piklami. Paczką czipsów, które dostaniecie w gratisie cieszcie się wiele godzin później, bo te danie napełni brzuch każdego.
Kupmy sobie coś ładnego!
Mijając kolejną witrynę z ubraniami, których ceny przekraczają wypłatę dobrze zarabiającego Polaka, warto udać się do Thrift Shopa. Ciekawy rodzaj sklepów, który jest odpowiednikiem naszego Second Handu, z tym wyjątkiem, że znaleźć można w nim nie tylko ubrania, ale także płyty, winyle, książki oraz różne inne perełki.
Ukulturalnijmy się!
Odwiedzenie pobliskiego Lincoln Center spowoduje, że zapragniemy zaliczyć jakiś spektakl w teatrze, operę, balet, iść do filharmonii lub posłuchać ambitnej muzyki. Nic z tego! Ceny za wejście na występ przerażają. Jednak zobaczenie kompleksu budowli jest bezpłatne i bardzo przyjemne.
Zadziwiające jak na tak niewielkiej powierzchni mieści się tak wiele miejsc gdzie można odpocząć i poczytać książkę.
Idźmy na targ!
My będąc w dzielnicy elity w niedzielę natrafiliśmy na niewielki targ między uliczkami prowadzony w większość przez Meksykanów. Tanio, świeżo, nieluksusowo!
Zróbmy zakupy!
Alternatywą jest także zrobienie zakupów spożywczych w sklepie. Ze względu na małą ilość takowych na Manhattanie jest to utrudnione, ale nie niemożliwe. Warto zatem spisać sobie adresy Trade Joe‚s, sieciówki, która oferuje składniki dobrej jakości w bardzo przystępnych cenach. To co dzieje się w Trade Joe’s to obłęd, istne szaleństwo!
Ludzie zabijają się na stoisku z bananami za 19 centów za sztukę. Wózki mają swój osobny pas na ruchomych schodach. Kolejka do kas ma kilkanaście metrów, a kasjerzy wołają do swoich stanowisk machając flagami.
*Zdjęcia i restauracje zebrane są z oby dwóch wyjazdów (lato i zima) w jeden post.
8 Comments
fascynuje mnie swiat takich zamoznych ludzi. jest mi zupelnie obcy. my jedziemy za niecaly miesiac do NYC, juz sie nie moge doczekac. wlasnie trafilam na Waszego bloga w poszukiwaniu inspiracji.
Cieszymy się, że do nas trafiłaś!

W razie jakiś pytań – pisz do nas na priv
mozesz powiedziec jaki mieliscie budzet na jedzenie na jeden dzien? tak mniej wiecej.
na sam Nowy Jork ?
mieliśmy około 20 dolarów na naszą dwójkę na samo jedzenie
wiadomo, że czasem, wydaliśmy więcej, ale od razu następnego dnia staraliśmy się przyoszczędzić

generalnie wszystko braliśmy na pół – dzięki czemu mogliśmy pokosztować więcej rzeczy, w wielu miejscach
a latem braliśmy na wynos do parków lub na pobliskie schody i nie płaciliśmy podatków, service fee czy wliczonych napiwków
super, wielkie dzieki.musze dokladnie obliczyc budzet. podobno porcje sa duzo wieksze w stanach wiec mozna sie dzielic. ale jedziemy zima wiec pewnie bedziemy musili troche wiecej jesc zeby nam bylo cieplo i spedzac czas w muzeach a to dodatkowy wydatek. dzieki za odpowiedz!
jeśli chcesz napisz do nas prywatną wiadomość na facebooku to napiszę Ci listę fajnych knajpek i restauracji
Wszystko ładnie, tyle że powinno się pisać „owa elita”, bo słowo to jest rodzaju żeńskiego. Może zapomnieliście już polskiego w trakcie podróży?☺
Dziękujemy za zwrócenie uwagi

Polski nigdy nie był naszą mocną stroną