Świat, USA

Amerykański Hel.

13 kwietnia 2014
Bez nazwy 1

Ten ichniejszy Hel, tutaj nazywany jest Florida Keys.
Cóż możemy powiedzieć o nim czego nie powie Wam Wikipedia?

Tak, to prawda Florida Keys to setki wysp koralowych.
Tak, potwierdzamy – Seven Mile Bridge, łączący wysepki, na prawdę ma 7 mil.
I tak, Wikipedia nie myli się, mówiąc, że z najdalszego punktu, możemy pomachać Kubańczykom, bo to tylko 140 km dalej.

Tutaj nasza wiedza teoretyczna na temat archipelagu się kończy. Nie zabłyśniemy ciekawostką, szaloną datą czy zacnym nazwiskiem. Z ręką na sercu, o Florida Keys nie wiemy nic mądrego.
Jadąc tam, jedyne co mamy w naszych głowach, to zapamiętane z Internetu kolorowe obrazki, które koniecznie musi odtworzyć nasz aparat.

Odbieramy więc klucze do naszego wypożyczonego samochodu, wsiadamy i komu w drogę temu czas!

Wiatr rozwiewa mi włosy, słońce świeci, radio gra kubańskie rytmy i.. ale halo halo? coś tu nie pasuje! gdzie te widoki? gdzie moje bajowe krajobrazy? gdzie turkus wód i białość plaż? gdzie te przytulne wioseczki? gdzie domki na palach? gdzie moje palmy?!

„Rostek? na pewno jedziemy w dobrą stronę?”

Zjeżdżamy w jedną z pobocznych dróżek. Plaże całkiem inne niż te w Miami. Bardziej trawiaste niż piaszczyste. Spokojne, ciche, bez barów, sklepów czy toalet. Gdzieniegdzie para emerytów pluska się w rozgrzanej wodzie.
Gdzie te rafy?!

IMG_1623_fhdr

Trochę niepewnie suniemy dalej, znów lekkie odbicie od głównej krajówki i wjeżdżamy w świat malutkich BETONOWYCH domków z barwnymi okiennicami i zajazdami.
Gdzie moje bambusowe chatki?!

IMG_1555_fhdr

IMG_1547_fhdr

Dojeżdżamy do jednego z miasteczek. Brak tutaj żywej duszy. Nawet psa nie uraczysz.
Gdzie moi lokalsi?!

IMG_1556_fhdr

IMG_1582_fhdr

IMG_1527_fhdr

Jedziemy dalej, siedzę sfochowana na cały świat! A już na pewno na ten cały ‚Hel’! Co to ma być? Gdzie moje broszurkowe widokówki, które miałam stąd przywieźć? Gdzie moje marzenia?
I nagle przychodzi mi do głowy pewna myśl. A co jeśli o to w tym chodzi? Co jeśli na Florida Keys nie przyjeżdża się po to by oglądać podkoloryzowanych w Photoshopie krajobrazów? Co jeśli chodzi o to, żeby właśnie w tym miejscu poczuć się jak na krańcach świata. Jak w miejscu, o którym wszyscy zapomnieli?

Hmm, no jakby tak na to spojrzeć to może faktycznie.. no dobra, niech będzie, DAJMY SZANSĘ TEMU MIEJSCU.

I naglę, nie widzę już małych, odludnych plaż osadzonych zaraz przy lesie. Widzę małe, tylko-moje-prywatne plaże osadzone w całkiem nietypowym klimacie.

IMG_1616_fhdr

IMG_1542_fhdr

IMG_1535_fhdr

IMG_1514_fhdr

IMG_1511_fhdr

IMG_1510_fhdr

IMG_1626_fhdr

IMG_1639_fhdr

IMG_1502_fhdr

Nie widzę betonowych wiosek. Widzę małe, kolorowe, żyjące własnym-rytmem miasteczka.

Bez nazwy 2 (2)

IMG_1526_fhdr

IMG_1589_fhdr

IMG_1579_fhdr

IMG_1576_fhdr

IMG_1574_fhdr

IMG_1532_fhdr

IMG_1489_fhdr

A gdy dojeżdżamy do małego domku na plaży, który został nam ofiarowany prawie za darmo przez portal rezerwacyjny (jakiś błąd systemu) z prywatnym hamakiem i palmami (best day of my life!), który ma być miejscem noclegowym podczas naszego pobytu, zastanawiam się jak bardzo głupia byłam chcąc z tego miejsca zrobić drugie, przereklamowane Miami.

IMG_1924_fhdr

IMG_1934_fhdr

IMG_1857_fhdr

IMG_1850_fhdr

Bez nazwy 2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Także warto przeczytać...

3 Comments

  • Reply Piotr Szymczak 13 kwietnia 2014 at 5:22 pm

    like w ciemno, przeczytam po pracy :)

  • Reply Świat według Rostków 13 kwietnia 2014 at 5:23 pm

    mamy nadzieję, że będzie tego wart! :)

  • Reply lunaticc 20 kwietnia 2014 at 10:00 pm

    Przepiękna fotorelacja! :) Przez chwilę poczułam się jakbym tam faktycznie była :D
    Pozdrawiam :)

  • Leave a Reply

    Current ye@r *