Ameryka Południowa, Peru, Porady, Świat

Trekking Salkantay i Machu Picchu – informacje praktyczne.

3 grudnia 2017
machu i salkantay

Trekking Salkantay

Trekking Salkantay uważany jest, według National Geographic Adventure Travel Magazine, za jeden z 25 najlepszych trekkingów na świecie.  Jest on świetną alternatywą dla Inca Trail: nikt nie wymaga od nas przewodnika czy zezwoleń, nie trzeba się na niego zapisywać z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i jest całkowicie bezpłatny. Trasa biegnie wzdłuż ośnieżonych szczytów Cordilliery Vilcabamba, kamienistych kanionów, dzikich wodospadów, przez nizinną dżunglę i oddalone od cywilizacji malutkie wioski. Jest idealnym połączeniem trekkingu, przyrody, kultury i różnorodności. W dodatku nie jest tak oblegany przez turystów jak pozostałe szlaki niedaleko Cusco.

A jak zorganizować taki trekking na własną rękę?

Dojazd z Cusco

Trekking Salkantay rozpoczyna się z miejscowości Challacancha (3600 m n.p.m.), do której z Cusco dojedziecie collectivo (z ulicy Avenida Arcopata) z przesiadką na shared taxi w Mollepacie (chyba, że akurat będzie tyle chętnych na dojazd do miasteczka, że kierowca pojedzie z Wami do samego końca). Wiele osób zaczyna trekking właśnie z Challancachy (3600 m n.p.m.), ale my postanowiliśmy pojechać jeszcze troszkę w górę i ominąć dość nużący odcinek, który zajmuje cały dzień. Razem z trójką Niemców wzięliśmy samochód z głównego placu i trekking rozpoczęliśmy z miejscowości Soraypampa (3920 m n.p.m) dzięki czemu tego samego dnia zdążyliśmy dojść nad Humantay Lake.

♥ Collectivo Cusco – Mollepata: 10 SOL/osoba
♥ Shared taxi Mollepata – Challacancha: 10 SOL/osoba
♥ Samochód Challacancha – Soraypampa: 80 SOL/cały samochód
♥ Wstęp na szlak: 10 SOL

Jak wygląda trasa?

Trasa jest ciężka (fizycznie, nie technicznie), a dla osób, które tak jak my idą z całym dobytkiem na plecach (namiot, śpiwory, karimaty, jedzenie) bywa naprawdę zabójcza. Osoby, które szły z biura podróży nie wydawały nam się tam zmęczone, więc idąc „na lekko” na pewno jest o wiele prościej.
Najważniejszą rzeczą jest AKLIMATYZACJA. Naprawdę nie polecam wybierać się na trekking dzień po przybyciu z Limy czy z wybrzeża. Warto spędzić kilka dni w Cusco, pojechać do Maras, pospacerować po pobliskich wzgórzach i przyzwyczaić organizm do znacznej zmiany wysokości. Jest to sprawa kluczowa, jeżeli chcecie zdobyć przełęcz. Choroba wysokościowa może dopaść nawet najaktywniejszego alpinistę i nie ma na to reguły. Zazwyczaj objawia się ona ostrym bólem głowy, trudnością z oddychaniem, krwawieniem z nosa, tragiczną kondycją, a w cięższych przypadkach powoduje gromadzenie się płynów w płucach co prowadzi do śmieci.
Bardzo pomocne jest rzucie koki, picie herbaty no i – właśnie – przejście okresu aklimatyzacji.

Widoki są oszałamiające, a przy ładnej pogodzie całą drogę towarzyszyć Wam będzie, czczony od tysięcy lat przez miejscowych Indian, szczyt Salkantay, wznoszący się na wysokość 6271 metrów n.p.m., pokryty groźnie wyglądającym lodowcem.  Trasa prowadząca do samego Machu Picchu ma ponad 70 kilometrów i można ją dowolnie modyfikować, gdyż miejscami mamy kilka opcji do wyboru, co powoduje, że da się ją pokonać w 3,4 lub 5 dni.

My opiszemy Wam naszą 4 dniową trasę (z czego ostatni dzień to zdobycie Machu Picchu), natomiast jeżeli sami chcielibyście zrobić 5 dniowy szlak to tutaj macie mapkę.

 

Dzień 1: Cusco – Mollepata (2900 m n.p.m.) – Challacancha (3600 m n.p.m.) – Soraypampa (3900 m n.p.m.) – Humantay Lake (4200 m n.p.m.) – połowa drogi do Salkantaypampa (4000 m n.p.m.)

Tak naprawdę pierwszy dzień mija nam głównie na podróży. Dopiero docierając do Soraypampy rozkładamy namiot, zostawiamy wszystkie swoje rzeczy i ruszamy nad Jezioro Humantay. Podejście jest dość strome i mimo, że idziemy „na lekko” to wysokość utrudnia zadanie i co chwilę robimy pauzę. Do celu dochodzimy po półtorej godziny. Jako, że było już dość późno byliśmy tam całkowicie sami. Na szczycie spędzamy godzinę po czym schodzimy na dół, pakujemy namiot i ruszyliśmy dalej.  Wspinaliśmy się jeszcze z godzinę po czym znaleźliśmy polanę, na której rozkładamy nasz niebieski domek, jemy kolację i kładziemy się spać.

Koszty tego dnia: 35 SOL/osoba/transport
IMG_0354

Dzień 2: Połowa drogi do Salkantaypampa – Salkantaypampa (4100  m n.p.m.) – Soirococha (4400  m n.p.m.) – Salkantay Pass (4630  m n.p.m.) – Wayracmachay (3912  m n.p.m.) – Rayanniyoc (3350  m n.p.m.) – Chaullay (2900  m n.p.m.)

Drugi dzień to istna mordęga, a biorąc pod uwagę jak daleką drogę mamy do przejścia ruszamy już z samego rana. Droga do Soirococha, bazy pod przełęczą, to droga przez mękę. Mimo, że to tylko 400 metrów przewyższenia to wysokość oraz dość strome podejście powodują, że to najtrudniejszy etap całego trekkingu. Na przełęcz docieramy w samo południe, spędzamy tam kilka minut i rozpoczynamy ostatni tego dnia etap: długie i mozolne schodzie w dół po kamieniach, które wbijają się w nasze obolałe stopy. Mimo, że trasa prowadzi w dół wcale nie jest przyjemna, głównie ze względu na żwir i skały. Krajobraz zmienia się diametralnie: od ośnieżonych iglic, przez srogie pustkowia, po gorącą i lepką dżunglę. Do Chaullay docieramy o godzinie 17 wraz z ostatnimi promieniami słońca, znajdujemy miejsce na camping, jemy kolację, świętujemy sukces piwkiem Cusquena i idziemy spać.
Koszty tego dnia: 5 SOL/osoba/miejsce na polu campingowym + 5 SOL/piwoIMG_0470

Dzień 3: Chaullay (2900  m n.p.m.) – Collpampa (2850 m n.p.m.)  – Lucmabamba (2000 m n.p.m.) – Santa Teresa – Hidroelectrica (1900 m n.p.m.) – Aguas Calientes (2050 m n.p.m.)

Podobnie jak poprzedniego dnia wstajemy wcześnie rano, pakujemy namiot i ruszamy w dalszą drogę. W miejscowości Chaullay zaczyna się prowizoryczna droga i od tego momentu możecie już łapać collectivo do La Playa lub Santa Teresa  (30-50 SOL). Postanawiamy jednak przejść wzdłuż wąwozu pieszo. Droga jest przyjemna, chociaż ciągnie się w nieskończość. Po drodze mijamy dzikie wodospady, małe wioski, sady marakui. Gdy dochodzimy do Lucambamby łapiemy shared taxi, którą jedziemy do Santa Teresy, a następnie collectivo z rynku do Hidroeletrici. Jeśli nie macie wiele czasu i nie chcecie wchodzić na punkt widokowy Llactapata (700 metrów przewyższenia!) to również polecamy Wam ten sposób. Trasa  z Santa Teresy do Hidroelectrici nie jest zbyt ciekawa i prowadzi drogą, po której co chwilę jeżdżą busy, collectivo i taksówki, które wiozą turystów z Cusco.
Z Hidroelectiric wzdłuż torów marsz trwa około 2 godziny i do przejścia jest 11 kilometrów po płaskim. Trasa jest przyjemna, ocieniona, a jedynym utrudnieniem są kamyki i żwir wbijający się w stopy. Do Aguas Calientes docieramy późnym popołudniem, sprawdzamy warunki pogodowe i kupujemy bilet do Machu Picchu na popołudniowe wejście.Koszty tego dnia: 10 SOL/osoba/shared taxi Llactapata-Santa Teresa + 5 SOL/ osoba/collectivo Santa Teresa – HidroelectricaIMG_0631

Dzień 4: Aguas Calientes  (2050 m n.p.m.) – Machu Picchu (2400 m n.p.m.) – Aguas Calientes  (2050 m n.p.m.)

O poranku jemy śniadanie i ruszamy na szlak. Decydujemy się na samodzielną wspinaczkę, która wcale nie jest taka prosta. Po drodze mijamy sporo osób, które wracają do Aguas Calientes – każdy z zachwytem opowiada o ruinach. Na miejsce docieramy po godzinie, kupujemy sok jabłkowy w woreczku i chwilę później podziwiamy Machu Picchu z góry.Kompleks zwiedzamy nieśpiesznie, czasem podsłuchujemy co mają do powiedzenia na temat tego miejsca przewodnicy, a kilka godzin później siedzimy już na miejskim targu jedząc milanesę, którą popijamy litrowym sokiem z marakui. Dalej jesteśmy pod wrażeniem tego co zobaczyliśmy tego dnia.

Całkowite koszty

Na sam trekking wydaliśmy 105 SOL od osoby (transport, wstęp na szlak, noclegi) + około 30 SOL na zapasy jedzenia i wody na naszą dwójkę. Jeżeli planujecie przejść całą trasę (a nie tak jak my niektóre odcinki pokonywać collectivo lub shared taxi) to z pewnością wyjdzie Was to taniej.
IMG_0730

Noclegi

Na trasie nie ma żadnych schronisk ani hosteli. Jeżeli jedziecie z wycieczką o nocleg martwić się nie musicie, bo tragarze przed waszym dotarciem do każdej bazy rozłożą Wam cały potrzebny ekwipunek, przygotują lunch, kolację i śniadanie, a następnego dnia wszystko za Was posprzątają. Natomiast jeśli tak jak i my idziecie na własną rękę to musicie zaopatrzyć się w namiot, śpiwór i karimatę. Na trasie jest kilka prywatnych pól , za które teoretycznie musicie zapłacić (jak np. my w Chaullay 5 SOL/osoba), jednak przed przełęczą tak naprawdę rozłożyć możecie się wszędzie. Sprawdźcie tylko czy Wasz namiot nie stoi na trasie, po której spacerują konie i krowy.

IMG_0249

Kiedy najlepiej jechać?

Najlepszy czas na odbycie trekkingu Salkantay przypada na okres od maja do listopada. Najpewniejsza pogoda jest w miesiącach wakacyjnych , czyli w lipcu, sierpniu i wrześniu. Zdecydowanie nie poleca się trekkingu naszą zimą: od grudnia do marca, gdyż wiele dróg i szlaków jest pozamykanych ze względu na duże opady deszczu i burze.
Najbardziej aktualną pogodę możecie sprawdzić tutaj.

IMG_0488

Samemu czy z agencją?

Niby powinniśmy odpowiedzieć: „oczywiście, że samemu” i fakt gdybyśmy mieli zrobić to jeszcze raz na pewno poszlibyśmy na własną rękę. Jedak jeśli ktoś zapytałby nas co polecamy to pierw kazalibyśmy mu solidnie przemyśleć czy jego kondycja pozwala na pokonanie ponad 70 kilometrów (lub w naszym przypadku około 50 kilometrów) z plecakiem, namiotem, śpiworem i jedzeniem na plecach, czy da rade codziennie maszerować przez 8-12 godzin i czy lubi biwakować z dala od wszystkich, nie świrując tym samym za każdym razem kiedy usłyszy podejrzany szelest.
Jeśli na każde z tych pytań odpowiadasz : TAK to koniecznie zrób to na własną rękę! To naprawdę niezapomniane, choć męczące przeżycie :)

IMG_0563

Co ze sobą zabrać?

♥ Namiot
♥ Śpiwór – noce bywają bardzo zimne, więc warto zaopatrzyć się w puchowy, najlepiej do -10 stopni
♥ Karimaty
♥ Ciepła kurtka
♥ Czapka i rękawiczki
♥ Bluza, sweter
♥ Bielizna
♥ Bielizna termoaktywna
♥ Dobre buty trekkingowe
♥ Butelkę wody lub bidon
♥ Tabletki na uzdatnianie wody – w drodze na przełęcz jest tylko jedne miejsce gdzie możecie kupić wodę w cenie 12 euro za butelkę; po drodze jest sporo możliwości napełnienia butelki
♥ Jedzenie – my zabraliśmy batoniki energetyczne, chleb, pasty do smarowania, serki; całkowicie zrezygnowaliśmy z ciepłych dań, do których niezbędna jest kuchenka i butla gazowa (dodatkowe kilogramy)
♥ Podstawowa apteczka: tabletki przeciwbólowe, plastry, uciskacz na kolano, tabletki na zatrucie i biegunkę
♥ Kosmetyczka: pasta do zębów, szczoteczka, szampon, grzebień
♥ Ręcznik
♥ Aparat i baterie/ładowarki
♥ Bezpłatna aplikacja na telefon MapsMe – absolutny must have

IMG_0420

 

Machu Picchu

Machu Picchu to marzenie niejednego podróżnika. Niezwykle położone ruiny, ukryte gdzieś głęboko w górach, całkiem nieźle zachowane – kto nie chciałby tego zobaczyć na własne oczy? Nie ważne jak wiele osób odwiedza je dziennie, miesięcznie czy rocznie, to jedno z tych miejsc, które robi wrażenie nawet pomimo dużej komercjalizacji.

A jak zwiedzić Machu Picchu na własną rękę?

Dojazd z Cusco do Aguas Calientes

Pieszo przez góry

To opcja, na którą się zdecydowaliśmy i dostarczyła nam sporo wrażeń. Marzeniem było oczywiście przejście Inca Trail, ale ten trekking trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, jest drogi (od 400 dolarów wzwyż) i  podobno bardzo zatłoczony. Pozwala on jednak wejść do Machu Picchu z ominięciem Aguas Calientes. To naprawdę musi być niesamowite przeżycie.
Sami zdecydowaliśmy się na szlak Salkantay, który mimo,  że dość wymagający był strzałem w dziesiątkę.

Autobusem do Hidroeletrici i pieszo w wzdłuż torów

W Cusco znajdujemy agencję, która organizuje transport do Hidroeletrici (około 55-65 SOL za vana w dwie strony, podróż trwa około 6 godzin w jedną stronę), a następnie spacerem wzdłuż torów 11 kilometrów (około 2 godziny drogi po płaskim). Van wyjeżdża około godziny 8:00 z Cusco, a powrót jest kolejnego dnia około godziny 14:00.

Autobusem i pociągiem z Hidroeletrici

W Cusco znajdujemy agencję, która organizuje transport do Hidroeletrici (około 55-65 SOL za vana w dwie strony, podróż trwa około 6 godzin w jedną stronę), a następnie pociągiem do Aguas Calientes (około 40 dolarów, w jedną stronę)

Pociągiem z Cusco

Jest to opcja dla osób, które mają mało czasu i sporo pieniędzy. Zaletą tej opcji jest szybkość: w jeden dzień możemy dojechać do Aguas Calientes, wejść na Machu Picchu i wrócić do Cusco. Wadą natomiast jest wywindowana cena: od 100 dolarów wzwyż, za stosunkowo krótki odcinek.

IMG_0882

Aguas Calientes

Aguas Calientes jest małą, przyjemną miejscowością stworzoną tak naprawdę tylko pod turystów. Nie doświadczycie tutaj autentyzmu, ale na pewno znajdziecie hotel odpowiedni do waszych potrzeb (od backpackerskich, przez budżetowe, w europejskim stylu, aż po ekskluzywne i butikowe). W mieście prosperuje malutki targ (który w porównaniu do tego w Cusco może Was trochę zdziwić) na którym wypijecie pyszny sok i zjecie smaczne danie z menu del dia oraz sporo restauracji o europejskim standardzie. Aguas Calientes to świetne miejsce by wysłać kartkę, zakupić pamiątki, odpocząć i nic nie robić. Tym którzy mają większy zapas czasu agencje turystyczne oferują wycieczki na pobliskie gorące źródła, z których miasteczko słynie.
Sami zatrzymaliśmy się w małym, tanim hostelu Hostal Joe, gdzie za dwuosobowy pokój z łazienką i słabym wifi płaciliśmy 30 SOL za noc.

IMG_0817

Z Aguas Calientes do Machu Picchu

Machu Picchu góruje 400 metrów nad Aguas Calientes, oznacza to, że przed Wami kolejny dylemat – jak dostać się do Miasta Inków?
Sposoby są dwa:

Autobusem

Bilety można kupić w Aguas Calientes i kosztują 14 dolarów za 15 minutową drogę. Pierwszy autobus rusza około 5 rano, jednak warto stanąć już w kolejce około 4:00, gdyż bilety nie są sprzedawane na godziny. Autobusy kursują cały czas, nieraz, w ciągu dnia, zdarzyło się, że jechały tylko z kilkoma pasażerami. Jest to dość drogi sposób dostania się na górę, ale jeżeli planujecie iść na wschód słońca i zaliczyć jeszcze jedną z gór to warto rozważyć tę opcję.

Pieszo

Za Aguas Calientes, w stronę, w którą jadą wszystkie autobusy, rozpoczyna się szlak prowadzący do Machu Picchu. Jest on miejscami dość stromy, kręty, przecina drogę, którą jeździ autobus i nie jest dla osób o słabej kondycji. Żeby zdążyć na wschód słońca warto wyjść już o 4:00 rano, gdyż wejście na górę zajmuje około godziny-półtorej. Jest to idealna opcja dla osób mających bilet – tak jak my – na popołudniową zmianę. Wrócić można tak samo – droga powrotna w dół jest o wiele przyjemniejsza.

 

IMG_0872

Machu Picchu

Od 1 lipca 2017 rząd wprowadził nowe zasady dotyczące Machu Picchu:
-dwie tury na wejście do ruin: poranną od 6:00 do 12:00 i popołudniową od 12:30 do 17:30
-każda osoba powinna wejść z licencjonowanym przewodnikiem wykupiony w Cusco, Aguas Calientes lub przed bramą Machu Picchu
-każda osoba może wybrać jedną z trzech tras
-nie można wyjść i ponownie wejść do ruin (oznacza to niemożliwość korzystania z toalet)

Przyznamy szczerze, ze gdy się o tym wszystkim dowiedzieliśmy trochę się zestresowaliśmy. Jednak w praktyce (w sierpniu 2017 roku) nikt nie wymagał od nas przewodnika, mogliśmy spacerować po całym kompleksie, a bilety owszem były sprzedawane w dwóch turach, jednak nikt nie wypraszał turystów z porannej zmiany.  Myślę, że ilość osób odwiedzająca dziennie Machu Picchu jest nie do ogarnięcia, w mieście nie ma wystarczającej ilości przewodników dla każdej osoby/grupy, a trasy, mimo, że dobrze oznaczone, nie są niczym oddzielone, więc ciężko byłoby kontrolować kto gdzie chodzi. Możliwe, że to tylko kwestia czasu, aż rząd zacznie egzekwować nowe postanowienia, ale na razie nie ma się czym martwić :)

Wstęp do Machu Picchu to koszt 46 dolarów (152 SOL). Bilety można kupić na oficjalnej stronie internetowej (która się bardzo długo ładuje), w Cusco lub w Aguas Calientes. Żeby kupić bilet potrzebny jest Wam paszport, który koniecznie musicie zabrać ze sobą do Machu Picchu. Studenci z legitymacja ISIC mają zniżkę około 50%.

Wayana Picchu i Montana Machu Picchu to dwa szczyty górujące nad ruinami. Na Wayana może wejść dziennie tylko 400 osób w dwóch turach (warto więc rezerwować wejście z wyprzedzeniem, szczególnie podczas sezonu), na Montana Machu Picchu nie ma ograniczeń, góra jest wyższa i podobno ruiny prezentują się z niej ładniej. Bilet łączony na wejście do Machu Picchu i jedną z gór to 61 dolarów (200 SOL) i można go nabyć również w Aguas Calientes, Cusco lub na oficjalnej stronie internetowej. 

Jako, ze byliśmy bardzo zmęczeni kupiliśmy bilet na drugą, popołudniową turę i trochę żałujemy. Z opisów innych podróżników i napotkanych w drodze osób wnioskujemy, że widok na Machu Picchu o wschodzie słońca jest naprawdę spektakularny, dlatego jeśli macie siły – idźcie na poranną zmianę.

IMG_0669

Kiedy najlepiej jechać?

Podobnie jak w przypadku Salkantay najpewniejsza pogoda przypada na okres od maja do listopada. Należy pamiętać, że ruiny znajdują się wysoko w górach co często skutkuje mgłą i deszczem. Nie ma oczywiście reguły, ale najgorszy okres na zwiedzanie Machu Picchu trwa od stycznia do kwietnia.

IMG_0809

Co ze sobą zabrać?

♥ kurtkę przeciwdeszczową/bluzę
♥ wygodne buty (niekoniecznie trekkingowe)
♥ krem z filtrem UV
♥ wodę
♥ jakieś przekąski
♥ paszport (nie zapomnijcie wbić sobie pieczątki z Machu Picchu przed lub po wyjściu)
♥ wydrukowany bilet wstępu

IMG_0851

Powrót do Cusco

Do Cusco można wrócić takimi samymi sposobami co w przypadku trasy w drugą stronę, czyli: pociągiem, pociągiem i autobusem, przez góry, pieszo wzdłuż torów i autobusem. My przeszliśmy pieszo torami z Aguas Calientes do Hidroelectrici, a następnie udało nam się wynająć z szóstką Francuzów vana, który zawiózł nas do Cusco za 25 SOL od osoby.

Można również już w Cusco, w jednej z agencji turystycznych, kupić bilet powrotny. Zrobiliśmy mały reserch i najtańszą opcją jaką udało nam się znaleźć to 55 SOL od osoby w dwie strony (Cusco – Hidroeletrica – Cusco, powrót kolejnego dnia około godziny 14:00, co oznacza, że trzeba iść na poranną zmianę i wyjść z Aguas Calientes najpóźniej o 12:00), co jest naprawdę bardzo dobrą ceną.

IMG_0875

Powiemy Wam tylko, że zrobienie tego wszystkiego na własną rękę daje nieziemską satysfakcję i to naprawdę niezapomniane wspomnienie.
Spróbujcie sami, warto! :)

Także warto przeczytać...

2 Comments

  • Reply Bo moje życie to podróż 3 grudnia 2017 at 8:54 pm

    Hej. Jeżeli będę planowała podróż do Ameryki Południowej to już wiem z jakiego bloga skorzystam.Bardzo szczegółowo opisaliście trekking.Podziwiam za wytrwałość.Mi chyba zabrakłoby sprawności fizycznej na chwilę obecną.Zdjęcia piękne, a to z lamą najbardziej mi się podoba.Pozdrawiam.Martyna.

  • Reply Agata i Krzysiek 5 grudnia 2017 at 4:46 pm

    Ale post petarda! Przyda się, jak już w końcu zapuścimy się w rejony Ameryki Płd. :)

  • Odpowiedz na „Bo moje życie to podróżCancel Reply

    Current ye@r *