­
Dlaczego w ogóle jedziemy w podróż dookoła świata? - Świat według RostkówŚwiat według Rostków
O co chodzi?, Podróż dookoła świata, Świat

Dlaczego w ogóle jedziemy w podróż dookoła świata?

7 września 2015
podroz dookola swiata

Przed wyjazdem ludzie pytają nas o różne rzeczy. Czy się nie boimy, czy mamy wystarczający budżet, ile wyniesie nas ta podróż, jakie kraje zamierzamy odwiedzić, jak wyobrażamy sobie życie po powrocie, gdzie chcemy mieszkać, na jak długo lecimy i, moje ulubione, czy to dalej aktualne i czy się nie rozmyśliliśmy (nie, dalej planujemy opuścić Europę, mimo, że do wyjazdu przygotowani jesteśmy choćby wcale, a ostatnie szczepienia to pewno będziemy robić dzień przed wylotem ;p)
Nikt jednak do tej pory nie zapytał nas DLACZEGO I PO CO RUSZAMY W PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA.

Powodów jest wiele. Nie będziemy się tutaj rozwodzić na temat chęci poznania innych kultur, religii i ludzi (czy to podróżników czy mieszkańców), bo to oczywista oczywistość. Jednak cel podróży nie ogranicza się tylko do tego, a powodów, dlaczego 22 września staniemy na czeskim lotnisku z 10 kilogramowym plecakiem jest wiele.

PO PIERWSZE – ZABAWA

Chcemy biegać po plaży, wbić na jakąś przypadkową imprezę, tańczyć w deszczu, śpiewać piosenki z lokalsami w autobusie, kąpać się nago, jeździć autostopem, pić tanie whiskey, zrobić piknik na wulkanie i po prostu – dobrze się przy tym bawić. Bieganie od jednej do drugiej atrakcji nas nie satysfakcjonuje i chociaż są miejsca, które zobaczyć musimy (bo marzymy o tym od dawna) to nie zabytki, wulkany czy świątynie, lecz droga ma być celem samym w sobie.

PO DRUGIE – SMAKI

Kuchnia od zawsze odgrywała w naszych podróżach gigantyczną rolę. Możemy spać w najgorszych warunkach i przemieszczać się rozklekotanymi autobusami, ale nigdy nie żałujemy na jedzenie, które, naszym zdaniem są kwintesencją danej kultury czy kraju. Chcemy poznawać, doświadczać, próbować, testować i eksperymentować, by po powrocie odtworzyć w kuchni chociaż namiastkę podróży.

PO TRZECIE – ZERWANIE Z RUTYNĄ

Jakiś czas temu przeczytałam takie zdanie: „Stań codziennie rano przed lustrem i zapytaj siebie czy jeżeli dzisiaj byłby ostatni dzień Twojego życia, czy chciałbyś robić to, co zamierzasz zrobić dzisiaj?  Jeżeli odpowiedź brzmi “Nie” przez zbyt wiele dni z rzędu, wiedz, że musisz coś zmienić”. Postanowiłam więc to sprawdzić, a odpowiedz, którą uzyskałam po miesiącu nie była dla mnie satysfakcjonująca.
Poranek – pisanie do klientów – wykonywanie sesji zdjęciowych (Sandra)/tworzenie stron internetowych (Rostek) – obiad – film/serial – sen. I tak w kółko.
Rutyna wdarła się w nasze życie nieproszona i została na dłużej.
Chęć zorganizowania wspaniałego wesele oraz zgromadzenie środków na podróż dookoła świata spowodowała, że zaczęliśmy oszczędzać. Bolesne było uświadomienie sobie, że rok temu w ciągu sześciu miesięcy  zdążyliśmy odwiedzić Nowy Jork,  zakosztować Sycylii, dojechać stopem do Paryża i  objechać dookoła Islandię, gdy w tym roku naszym jedynym wyjazdem była samochodowa podróż po Maroku. I chociaż cały czas w głowie mieliśmy świadomość tego co nas czeka codzienne „nicnierobienie” bardzo nas przytłoczyło.
Domyślam się, że gdyby nie ta podróż pewnie po ślubie zostalibyśmy w Krakowie robiąc to co robiliśmy dotychczas i kto wie, czy nie zabiłoby to w nas całej pasji (do podróży i swoich zawodów).

PO CZWARTE – CHĘĆ POZNANIA SIEBIE, NIE ZATRACAJĄC TEGO KIM JESTEŚMY

Chcemy, żeby ta podróż pokazała nam kim chcemy być w przyszłości, co chcemy robić, co jest dla nas najważniejsze. Chcemy nabrać perspektywy, której w Krakowie nabrać nie potrafiliśmy. Chcemy wrócić z pomysłem na siebie i na swoje życie zawodowe.
Chcemy zobaczyć na co nas stać, jak bardzo potrafimy zaskoczyć siebie nawzajem i ile jesteśmy w stanie wytrzymać i znieść.
Nasza 3 miesięczna podróż po Azji pokazała mi, że potrafię przeżyć trzy dni przy 40 stopniach bez prysznica, że umiem poradzić sobie bez podstawowych artykułów kosmetycznych, że trwająca prawie cztery dni podróż z przesiadkami z Mandalay do Bangkoku nie jest niczym strasznym, że można sobie poradzić bez toalety, gdy w pobliżu tylko dżungla i lasy, że z dwojga złego lepiej spać przy zapalonym świetle z 10 jaszczurkami na suficie niż z karaluchem, który podobno boi się lamp, że tydzień bez Internetu to żadna tragedia i że polska służba zdrowia w porównaniu z laotańska nie jest taka zła. I chociaż nie są to wyczyny dużych lotów, bez tamtej podróży nigdy bym się nie przekonała, że mnie na to stać.
Czekam więc z niecierpliwością co przyniesie nadchodząca podróż i czego mnie nauczy. W jakim świetle postawi moje umiejętności, doświadczenia i czy pokaże mi jak daleko postawiona jest moja strefa komfortu.

I chociaż wiem, że czasem nie będzie łatwo – będziemy źli, brudni i zmęczeni, będziemy mieli ochotę się pozabijać – to zawsze będziemy się wspierać i wrócimy jeszcze silniejsi, bo 6 lat wspólnego podróżowania nauczyło nas, że nie ważne jak źle by nie było, zawsze wieczorem położymy się w łóżku, namiocie, autobusie czy samochodzie i przytulimy na łyżeczkę. Że chociaż nie wiem jak wkurzona i zmęczona bym była i jak bardzo w danym momencie chciałabym być gdzie indziej niż jestem – jego uśmiech lub jeden żart zmieni mój humor o 180 stopni.
I mam nadzieję, że ta podróż nie zmieni tego jaką parę tworzymy i jakimi ludźmi jesteśmy.
Chcemy odkryć siebie, nie zmieniając tego kim jesteśmy.

 

I naprawdę wierzmy, że uda nam się te wszystkie cele zrealizować :)

 



Także warto przeczytać...

5 Comments

  • Reply Justyna 7 września 2015 at 6:48 pm

    Trzymam kciuki, aby wszystkie cele się zrealizowaly;) Podróżować nie będziecie sami, bo „rutyniarze” tacy jak ja, będą czytając Wasz blog podróżować z Wami. Podziwiam i zazdroszczę odwagi:)

  • Reply Aga i Artur 8 września 2015 at 6:32 am

    Trzymamy kciuki i czekamy na dalsze relacje:)

  • Reply nieśmigielska.com 9 września 2015 at 4:47 am

    haha, to prawda że granice tolerancji brudu potrafia się bardzo na wyjeździe rozszerzyc. w szkocji przez 3 dni ani razu nie skorzystałam w normalnej toalety. na islandii mylismy się jak była okazja, ale nie szukaliśmy jej specjalnie. wielu z tych rzeczy, które wymieniliście, już się nauczyłam o sobie. my niedlugo wyjeżdżamy na 3 miesiące (nasz pierwszy dluższy wyjazd) i też jestem ciekawa co nam to przyniesie. jacy wrócimy. z drugiej strony nie chce przeceniać wypływu tego wyjazdu na nasze życie, bo mam nadzieję że to pierwszy dłuższy z wielu (pewnie kolejny etap to podróż dookoła świata ;), ale mam nadzieję że faktycznie wrócę jako chociaż troszkę inna osoba. może bardziej pewna siebie, może nabędę nowego skilla, może nauczę się sprzedawac starego. powiedzenia, i Wam, i nam.

    • Reply ssandrass 9 września 2015 at 7:35 am

      myślę, że z każdej podróży się coś wynosi – nawet z takiej kilkudniowej, dlatego myślę, że wszyscy się duuuużo nauczymy :)
      a gdzie to wybywacie ? ;>

      • Reply nieśmigielska.com 9 września 2015 at 8:01 am

        zgadzam sie, ale właśnie jestem ciekawa co nam przyniesie dłuższy pobyt, dla nas zupełnie nowe doświadczenie. ameryka pd i pn :)

    Leave a Reply